Przejdź do głównej zawartości

Mej Afrika grejt egein.

 Jak wiadomo, pewien pomarańczowy gość z białej chatki w Waszyngtonie jeździ palcem po mapie i paznokciem po niej drapie, żeby wymazać nazwy, które mu się nie podobają, a w ich miejsce wpisać swoje. Żeby być sprawiedliwym trzeba przyznać, że w swojej megalomanii jest dosyć powściągliwy, gdyż jeszcze niczego, poza oczywiście wieżowcem, który sobie wybudował, nie nazwał swoim nazwiskiem. Ale kto wie, może to sprawa rozwojowa, zostało mu wszak jeszcze 2 lata beztroskiego studiowania mapy i spełniania w ten sposób obietnicy wyborczej czyli mejk Aerika grejt egein. Czy jak to się tam w tym ich języku pisze. Nic to, że gospodarka leci w dół, że paliwo leci w górę po tym, jak łomot pierwszej armii świata spuszczają goście w turbanach. I nic to, że jego kraj traci sojuszników i przyjaciół w tym samym tempie co znikają snusy z pudełka Nałruskiego. Pomarańczowy bez mrugnięcia okiem chodzi dalej napuszony jak paw i pogdakuje na oponentów. W tych okolicznościach jeszcze jeden cios jego nadętej ekscelencji postanowiły zadać kraje Afryki i postanowiły mejk Afrika grejt egein. I to w kwestii zdawać by się mogło niezwykle trywialnej i nieistotnej. Otóż państwo Togo, mając poparcie wszystkich krajów członkowskich Unii Afrykańskiej podczas posiedzenia ONZ zainicjowało rezolucję mającą zmienić wygląd ogólnie stosowanych na całym świecie map przedstawiających całą naszą planetę. Otóż jak się okazało do niedawna powszechnie używano jako wzorca map narysowanych przez flamandzkiego matematyka Gerardusa Merkatora, które powstały... i tu uwaga: w 1569 roku. W uzasadnieniu wniosku słusznie podano, że na tych oto mapach Afryka i w ogóle wszystkie kontynenty znajdujące się w pasie równikowym są przedstawione jako mniejsze, a te bliżej biegunów jako większe i tak jeśli spojrzycie na globus czy mapę świata, taka Grenlandia wydaje się być niewiele mniejsza od Czarnego Lądu, choć w rzeczywistości jest mniejsza aż 14 razy i jak podano we wniosku - w terytorium Afryki można by wpisać całe USA, Chiny, Indie, Japonię, Meksyk i sporą część Europy i jeszcze by miejsca zostało. Jako alternatywne źródło tworzenia nowych, lepiej oddających właściwą skalę map podano tak zwane odwzorowanie walcowe równopowierzchniowe, zwane mapą Galla-Petersa, od nazwisk Szkota Jamesa Galla i Niemca Arno Petersa. Rezolucja została poddana głosowaniu na posiedzeniu ONZ i... 164 państwa były za, Estonia, Gruzja, Ukraina, Łotwa, Mołdawia i Serbia wstrzymały się od głosu, a tylko jeden kraj był stanowczo przeciw. Oczywiście USA. Uzasadnienie ich sprzeciwu brzmiało: rezolucja promuje konkretny program polityczny i odwraca uwagę od rzeczywistych problemów międzynarodowego pokoju, dobrobytu i stosunków. 


Widzicie, jak niewiele było trzeba, żeby sami Amerykanie przyznali, dlaczego ich prezydent tak pajacuje z tymi zmianami nazw na mapach. Bo nie radzi sobie z rzeczywistością, również z tą, którą sam stworzył w cieśninie Ormuz. Teraz też już wiecie czemu niektórzy posłowie pisu w sejmie szczekają... bo nic więcej już nie zostało, tylko udawać wariata. 

A dziś zdjęciowo: mejk Sonia grejt egein czyli modelka, którą lubię wrzucać do wody. Sesja wykonana małoobrazkową konicą na negatywie hp5. Adela Photo Pathology 2026 oczywiście. 
























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porno, porno w Zakopanem.

Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...

Tyci, tyci.

Podobno ludzki organizm rośnie średnio do 20 roku życia. Potem mówi pas, koniec, wyżej nie da rady, ale kurcze zobacz ile mamy miejsca jeszcze po bokach. I żeby nie było, że to tylko dowcip to ostatnimi laty naukowcy z rożnych krajów (w tym również i Polski) postanowili zająć się kwestią otyłości i to otyłości szczególnej bo tej dotykającej żonatych mężczyzn. No i wyszło im czarno na białym, że tyją oni częściej, szybciej i w większej ilości niż ich nieżonaci rówieśnicy. Co jasno dowodzi kto jest bezsprzecznie winien temu, że faceci po ślubie grubieją. A wszystko się zaczęło oczywiście od Ewy, która sama zeżarła całe jabłko i biedny Adam musiał zjeść tłustego węża i potem nie mógł przejść przez ucho igielne i tak wylądował poza rajem, gdzie Ewa ujrzała jego nagość, której on sam wcześniej nie dostrzegał z powodu zaawansowanej lustrzycy, a jak wiadomo luster jeszcze wtedy u bogu nie było. Czy jakoś tak to szło, dokładnie już nie pamiętam, bo na religię przestałem chodzić dosyć wcześnie ...

Biofobia.

Był taki okres w moim życiu kiedy namiętnie się narkotyzowałem. Lub jak kto woli ćpałem, odurzałem się, wprowadzałem baśniowe elementy do rzeczywistości (jak mawiał Himilsbach o piciu wódki dla odmiany), odlatywałem i permanentnie tkwiłem w stanie euforii czując się jednocześnie wolnym jak ptak i pyłkiem w świecie jaki mnie otacza. Co będzie dziwne na pewno dla niektórych - nie używałem do tego absolutnie żadnych niedozwolonych i zakazanych przez prawo substancji, ani tych legalnie dostępnych również nie. Zwyczajnie i prozaicznie chodziłem po górach. Wdrapywałem się na mniejszą lub większą górkę (tak wiem, wytrawni wydeptywacze górskich szlaków będą pewnie zdegustowani określeniem górka) i siadając na jej szczycie patrzyłem z góry na wszystko dookoła i odlatywałem ze szczęścia. I żadnych mi tu, że może tlenu mało, że pompka nie dawała rady, że lampka rezerwy w głowie świeciła czy innych takich tam. Po prostu w takich chwilach zawsze miałem w głowie refren piosenki starej dobrej punkow...