Z góry serdecznie przepraszam wszystkich miłośników Sławka Świeżyńskiego, ale to nie będzie post o majteczkach w kropeczki, Cyganeczce Janeczce czy siedmiu czerwonych różach. Ani o w ogóle nie będzie to wpis o muzyce zwanej dawniej chodnikową. Nie żebym też nie lubił fikuśnej bielizny, pięknych Romek lub królowej kwiatów czyli róży. Ale skoro w głowie sobie postanowiłem, że będzie pisane o... używkach pewnego szczególnego zastosowania, to tak się stanie. I absolutnie nie chciałbym, żeby ktoś pomyślał, że kiedykolwiek, jakiegokolwiek muzyka podejrzewałem o używanie takowych. Nie jestem z obyczajówki, żeby podejrzewać. Potrzebny był mi jedynie przewrotny tytuł i jako taki wstęp. A skoro mamy to już za sobą to spokojnie, powoli, acz stanowczo czas przejść do meritum. W połowie XIX wieku w Anglii (później i w innych europejskich krajach) pojawił się pewien medykament zwany "przyjacielem matek" lub "opiekunką dzieci". Był to syrop o nazwie Godfrey's Cordial. Z pozo...
"My ssaki mamy instynkt ssania, bo inaczej byśmy nie przetrwali. Nazwa Big Cyc jest więc szlachetna i głęboko humanistyczna” Tak dawno temu znawca języka naszego ojczystego, doktor Miodek wyjaśniał na płycie "Z gitarą wśród zwierząt", kontrowersyjną nazwę tej formacji punkowej, nadając jej nieco oczywiście humorystycznie biologiczny i kulturowy sens. I choć zespół Big Cyc lubię i znam właściwie od ich początków, to dziś nie będzie o tych szalonych chłopakach, ale o cycu, czyli biuście. A właściwie to nawet o biustonoszu, nazywanym przeróżnie (po raz pierwszy słowa "brassier" czyli biustonosz użyto w czasopiśmie Vogue w 1907 roku) i posiadającym tyle różnych odmian, że zwyczajny, pozbawiony fetyszu miłośnik kobiecego biustu nie ma nawet o połowie z nich pojęcia. Tak więc mamy jako taką rozpropagowaną przez Brigitte Bardot bardotkę, potem balkonetkę, braletkę, plunge, full-cup i half-cup, bandeau, T-shirt bra, soft i semi-soft, powiększający push-up i zmniejszaj...