Coraz bliżej święta... a wraz z nimi świąt czar, czyli spotkania przy rodzinnym stole, gdzie od lat króluje majonez, oraz narodowe swary, który jest ten najlepszy. A jeśli przy stole jest rodzina, to są także tradycyjne świąteczne pytania: kiedy znajdziesz sobie chłopaka, albo dziewczynę? A jak masz już, to oczywiście kiedy ślub. A jak masz już, to oczywiście kiedy dzieci? A jak masz już, to oczywiście kiedy następne? Niekończąca się przygoda w przystołową grę "sto pytań do...". Chciałbym jednak zauważyć, że kiedyś te pytania, były poza oczywiście wścibstwem podyktowane troską o prawidłowe życie w modelu jaki królował w naszym świecie. Przedszkole, szkoła, druga szkoła, wojsko albo studia, ślub, dzieci, harówka, śmierć. Zawsze tak było i społeczeństwo oczekiwało, że wszyscy się w ten schemat wpiszą z radością. Później świat stanął na głowie i dziś te pytania są niejako fundamentalne: nie wiadomo kto i z której gałęzi rodziny, w którą stronę się wypaczył i kogo obwiniać za to...
Internet, a szczególnie media społecznościowe całkowicie odmieniły nie tylko sposób komunikowania się z innymi, ale też zasięg tej komunikacji czy też jej natychmiastowość. Poprzez sieć przesyłamy ogromne ilości informacji - tej pisanej oraz wizualnej, docierając bez problemu w krótkim czasie do rodziny, znajomych, ale też znajomych znajomych czy też ostatecznie do obcych nam zupełnie osób. Wydawać by się mogło, że bez przerwy, 24 godziny na dobę jesteśmy otoczeni ludźmi. A mimo to coraz więcej osób, zarówno młodych, jak i dorosłych, mając wirtualnie tysiące znajomych i obserwujących zgłasza poczucie samotności i izolacji. I nie chodzi tylko o to, że samotność w znaczeniu podstawowym to przebywanie (chwilowe lub długotrwałe) w pojedynkę w odosobnieniu, ale głównie o to, że jest to stan poczucia braku więzi i bliskich relacji, które sprawiają, że człowiek czuje się mimo wszystko odizolowany od innych. Bowiem nie liczba kontaktów stanowi o naszym poczuciu bycia samotnym lub nie, a i...