Kapela Myslovitz nagrała swojego czasu kawałek o tytule Koniec lata. Nie oni jedyni oczywiście z powodu mocno odczuwalnej nostalgii kończących się wakacji i ciepłych dni popełnili utwór liryczny o tej właśnie porze roku, ale u nich chyba jako u jedynych przemycona w tekście została treść traktująca o trudach rodzicielstwa i radości dorosłych z powodu końca letnich ferii. A idzie to mniej więcej lub nawet dokładnie tak: "...stoję tu jakiś czas, bo ktoś wystawił mnie za drzwi, niczym zużyty płaszcz, zapach wypłucze wiatr, nie patrzysz..." Czujecie to? Niby utwór niezbyt wesoły, melancholijny, gęsto podlany ciężkim basem, powinno być słuchaczom smutno. Ale zza tych linijek przebija się przecież drugie dno - radość rodziców, że wreszcie będą mogli odetchnąć. Czasy podstawówki i liceów moich dzieci mam już za sobą, ale wciąż jako żywo pamiętam tę cudowną ciszę w domu jaka nastawała we wrześniu. Tę lekkość spokoju i swobodę dysponowania wszystkimi wolnymi chwilami jakie się tak r...
Nieubłaganie zbliża się koniec wakacji. Jeszcze nie dziś, nie jutro, ale w sumie to za chwilę. Wielu Polaków odczuwa właśnie z tego powodu bóle fantomowe, choć właściwie wakacji żadnych nie mieli. Te bóle wywołane są zazwyczaj przez mgliste wspomnienia z dzieciństwa, kiedy wakacje były doskonale odczuwalne i kiedy wszystkim tak się spieszyło do tej dorosłości, która rzekomo miała dawać taką wolność. I po co? A było czerpać dziką satysfakcję z poobiedniego leżakowania w przedszkolu, z wolnych i beztroskich sobót oraz niedziel, z ferii zimowych i letnich, z braku obowiązku myślenia o obowiązkach i prawie do popełniania błędów z których nikt nas zazwyczaj nie rozliczał. Było cholera zmądrzeć, zanim się w końcu i w ogóle dorosło. A tak... trzeba cierpieć. Bo nawet trudno teraz rzucić wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady, bo zrobiło się tam tłoczniej niż we Władysławowie w sierpniu, w południe, w smażalni ryb. Zresztą globalizacja świata spięta klamerkami Internetu (a także i innych m...