Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wacek ci w oko.

 Rząd zarządził. To znaczy w tym przypadku jaki mam na myśli, postanowił znowelizować ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. A konkretnie to najwięcej rząd zamieszał w kwestii praktyk pseudomedycznych i medycznej dezinformacji. Co to oznacza w praktyce dla zwykłego obywatela? Otóż tak zwany RPP czyli Rzecznik Praw Pacjenta otrzyma prawo do wydawania oficjalnych ostrzeżeń przed szarlatanami i oszustami żerującymi na chorych. Oprócz tego wprowadzony ma zostać zakaz oferowania i promowania metod leczenia niemających oparcia w nauce i medycynie, plus dołożono sporo surowsze kary za podszywanie się pod osoby posiadające wykształcenie medyczne. Dodatkowo RPP będzie mógł podjąć decyzję o zablokowaniu natychmiastowo stron internetowych i profili w mediach społecznościowych promujących niebezpieczne uzdrowienia. Co najważniejsze, Rzecznik Praw Pacjenta uzyska możliwość nakładania kar w wysokości od kilkunastu tysięcy do nawet 2 milionów złotych na osoby lub podmioty oferu...
Najnowsze posty

Fucking Bawaria.

 Bawaria to przeuroczy kraj związkowy Niemiec, słynący z malowniczych zamków, pięknych gór i jezior rozrzuconych w dolinach, które niejako naturalnie przy tych górach występują oraz dobrego piwa i poświęconego mu festiwalu Octoberfest. Plus oczywiście z bycia kolebką jednej z motoryzacyjnych potęg Starego Kontynentu czyli BMW - marki ludzi świadomie nieużywających kierunkowskazów. Oprócz tego Bawaria to także ojczyzna  Lederhosen i Dirndl, czyli skórzanych, krótkich spodenek na szelkach noszonych przez dorosłych facetów i lnianego stroju dla piersiastych kobiet z wąsem nierzadko większym, niż u ich mężów, składającego się ze spódnicy, fartucha i gorsetu. Prawdziwi miłośnicy Bawarii na pewno mogliby tu przytoczyć jeszcze wiele innych atrakcji tego landu, ja jednak skupię się na... fucking. A dokładniej to nawet na Fucking. Czyli wsi znajdującej się niedaleko Salzburga i granicy z Niemcami, której to mieszkańcy dosyć mieli popularności, turystów, naturystów i złodziei. Bo choć r...

Ojojoj.

 Zakończona dopiero chwilę co fenomenalna i zaskakująca zbiórka kasy w Polsce pokazała, jakim potężnym i pożytecznym narzędziem może być Internet i ile może nieść ze sobą dobra i bezinteresownej ludzkiej empatii. Niestety na co dzień zazwyczaj to narzędzie służy innym celom. Mowie nienawiści, oglądaniu sprośnych filmików, poszukiwaniu głupich rozwiązań z prostych sytuacji i przepieprzaniu czasu na głupoty tak wielkie, że aż nieśmieszne. Ostatnimi laty odkąd pojawiło się i jest doskonalone wciąż ejaj, korzystanie z sieci polega również na zmuszaniu sztucznej inteligencji do odrabiania lekcji, pisania raportów, opowiadań, prac magisterskich i takich tam esejów i innych form literackich. Oraz coraz częściej pomaga ludziom wymiksować się z realnego świata, a dokładniej z codziennych problemów związanych ze związkami, relacjami międzyludzkimi, uczuciami i odpowiedzialnością i wszystkim tym co wiąże się z życiem jako przejawem współistnienia w społeczeństwie. Ostatnie sondaże z USA i Wie...

Pokemony.

 Kilka lat temu Muzeum van Gogha w Amsterdamie z okazji 50 rocznicy istnienia tegoż przybytku, uznało, że ten wybitny malarz jest w obecnych czasach zbyt nudny i staromodny dla współczesnej młodzieży i żeby zwabić owych młodocianych widzów dokonało eksperymentu nieco karkołomnego. Wybrano sześć znanych obrazów Vincenta - między innymi jego słynny autoportret w szarym filcowym kapeluszu i jeszcze bardziej słynne słoneczniki w wazonie i przerobiono je. Oczywiście nie przerabiano oryginałów tylko wykonano ich kopie umieszczając na nich... pokemony. Tak więc między innymi zamiast twarzy Van Gogha pojawił się wściekle żółty Pikachu w kapeluszu, a z bukietu słoneczników wyzierała centralnie buźka pokemona Sunflory. Obrazy powieszono w sali sąsiadującej z prawdziwą twórczością mistrza, na pomalowanej na żółto ścianie, a całą wystawę nazwano "Pokemon x Van Gogh Museum". Teoretycznie pomysł był strzałem w dziesiątkę, bowiem już pierwszego dnia do kas ustawiła się potężna kolejka, jaki...