"Podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana. W Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej..." Jak to śpiewa pani Kasia Sochacka. Można by jeszcze dodać z jej innego kawałka: "... Niebo było różowe. A więc tak wygląda nasz koniec..." Na szczęście póki co, zmiany klimatyczne zachodzące coraz szybciej na planecie Ziemia nie oznaczają jeszcze naszego końca, choć Matka Ziemia robi wiele, by nam żywot choć odrobinę uprzykrzyć. Jak chociażby to, co się obecnie dzieje na równikowym Pacyfiku w kluczowym dla El Nino obszarze, gdzie temperatura oceanu wzrosła o rekordowe 3 stopnie powyżej normy (poprzedni rekord był z 2015 roku), a jak twierdzą klimatolodzy to jeszcze nie koniec wzrostu temperatury wód, bo prognozy mówią o 4 nawet stopniach powyżej standardu. Oczywiście, wiadomo, El Nino to nie halny, jak zacznie wiać to zaraz tam górale wieszać się nie zaczną, chyba, że się okaże, że zimą za mało turystów przyjedzie w Tatry dać się wydoić. Ale niestety lub też stet...
Wiele lat temu, pewne trio wcale nieegzotyczne - czyli niezrównana autorka tekstów piosenek Agnieszka Osiecka wespół zespół z kompozytorką Katarzyną Gärtner i nieśmiertelną wokalistką Marylą Rodowicz - stworzyło, śpiewany do dziś przez kolejne pokolenia przebój Małgośka. W którym to oczywiście podmiot liryczny z powodu przeżycia miłosnego zawodu cierpi opowiadając o nieudanej relacji w rytm nie do końca ponurej i przygnębiającej muzyki. Wyjaśnieniem braku bardziej żałobnych tonów może być oczywiście fragment utworu o treści "jesień już, już palą chwasty w sadach i pachnie zielony dym". Gdyż nierozsądnym byłoby twierdzić, że w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nasi krajowi artyści podróżując po krajach bloku socjalistycznego, ale także zgniło zachodnich nie zetknęli się z pewnym zielonym chwastem dającym weselszy nieco dym, pomagający niejednej osobie poradzić sobie z tak zwanym SAD, czyli afektywną chorobą sezonową zwaną też jesienną depresją. Bowiem czy chcecie tego ...