Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pokemony.

 Kilka lat temu Muzeum van Gogha w Amsterdamie z okazji 50 rocznicy istnienia tegoż przybytku, uznało, że ten wybitny malarz jest w obecnych czasach zbyt nudny i staromodny dla współczesnej młodzieży i żeby zwabić owych młodocianych widzów dokonało eksperymentu nieco karkołomnego. Wybrano sześć znanych obrazów Vincenta - między innymi jego słynny autoportret w szarym filcowym kapeluszu i jeszcze bardziej słynne słoneczniki w wazonie i przerobiono je. Oczywiście nie przerabiano oryginałów tylko wykonano ich kopie umieszczając na nich... pokemony. Tak więc między innymi zamiast twarzy Van Gogha pojawił się wściekle żółty Pikachu w kapeluszu, a z bukietu słoneczników wyzierała centralnie buźka pokemona Sunflory. Obrazy powieszono w sali sąsiadującej z prawdziwą twórczością mistrza, na pomalowanej na żółto ścianie, a całą wystawę nazwano "Pokemon x Van Gogh Museum". Teoretycznie pomysł był strzałem w dziesiątkę, bowiem już pierwszego dnia do kas ustawiła się potężna kolejka, jaki...
Najnowsze posty

Demo. Grafia.

 Coraz bliżej święta... a wraz z nimi świąt czar, czyli spotkania przy rodzinnym stole, gdzie od lat króluje majonez, oraz narodowe swary, który jest ten najlepszy. A jeśli przy stole jest rodzina, to są także tradycyjne świąteczne pytania: kiedy znajdziesz sobie chłopaka, albo dziewczynę? A jak masz już, to oczywiście kiedy ślub. A jak masz już, to oczywiście kiedy dzieci? A jak masz już, to oczywiście kiedy następne? Niekończąca się przygoda w przystołową grę "sto pytań do...". Chciałbym jednak zauważyć, że kiedyś te pytania, były poza oczywiście wścibstwem podyktowane troską o prawidłowe życie w modelu jaki królował w naszym świecie. Przedszkole, szkoła, druga szkoła, wojsko albo studia, ślub, dzieci, harówka, śmierć. Zawsze tak było i społeczeństwo oczekiwało, że wszyscy się w ten schemat wpiszą z radością. Później świat stanął na głowie i dziś te pytania są niejako fundamentalne: nie wiadomo kto i z której gałęzi rodziny, w którą stronę się wypaczył i kogo obwiniać za to...

Czas na wiosnę.

 Internet, a szczególnie media społecznościowe całkowicie odmieniły nie tylko sposób komunikowania się z innymi, ale też zasięg tej komunikacji czy też jej natychmiastowość. Poprzez sieć przesyłamy ogromne ilości informacji - tej pisanej oraz wizualnej, docierając bez problemu w krótkim czasie do rodziny, znajomych, ale też znajomych znajomych czy też ostatecznie do obcych nam zupełnie osób. Wydawać by się mogło, że bez przerwy, 24 godziny na dobę jesteśmy otoczeni ludźmi. A mimo to coraz więcej osób, zarówno młodych, jak i dorosłych, mając wirtualnie tysiące znajomych i obserwujących zgłasza poczucie samotności i izolacji. I nie chodzi tylko o to, że samotność w znaczeniu podstawowym to przebywanie (chwilowe lub długotrwałe) w pojedynkę w odosobnieniu, ale głównie o to, że jest to stan poczucia braku więzi i bliskich relacji, które sprawiają, że człowiek czuje się mimo wszystko odizolowany od innych. Bowiem nie liczba kontaktów stanowi o naszym poczuciu bycia samotnym lub nie, a i...

Rudy 102.

 Dwa dni temu, czyli 8 marca obchodziliśmy bardzo ważne święto, a jednak nie wszystkim znane i nie przez wszystkich obchodzone, a szkoda. Wszyscy z pewnością wiecie, że chodzi o... no właśnie, Dzień Rudych. Nie mylić oczywiście z Międzynarodowym Świętem Rudych, które przypada na 26 maja. Bo to marcowe jest nasze, przez nas wymyślone i nie jest to nasze ostatnie słowo! Dlaczego to święto jest takie ważne, pomijając oczywiście niezwykłą wyjątkowość rudości - wszak tylko jedna na 50 osób ma szansę urodzić się z tym kolorem włosów? I to jedynie uśredniając globalną populację, bo są nacje gdzie ten kolor jest jeszcze bardziej rzadki, a są takie, gdzie występuje sporo częściej. Otóż rudość pojawiła się w przypadku gatunku ludzkiego stosunkowo niedawno, bo zaledwie 50 tysięcy lat temu. I nie pojawiła się wcale w Irlandii czy Szkocji, które zwyczajowo uważane są za kolebkę ognistych włosów, ale jak twierdzą naukowcy wystąpiła po raz pierwszy podczas wędrówki praczłowieka z Afryki w kierunk...

CWR.

 Ludzkość od zarania swojego istnienia się rozwija. Wielotorowo. Oczywiście największy i najszybszy postęp i rozwój technologiczny związany jest z unicestwianiem. Siebie, innych, zwierząt, a od jakiegoś czasu nawet całej przyrody i planety.Wraz z tym rozwojem, na szczęście pobocznie i niejako przypadkowo i przy okazji rozkwitają inne gałęzie postępu. Jak chociażby medycyna. I choć marne to pocieszenie na okazję, kiedy w końcu zabraknie ludzkości tlenu i wody, to jednak relatywnie żyjemy dłużej i czasami nawet lepiej niż nasi przodkowie nawet dwa pokolenia wstecz o praprzodkach nawet nie wspomnę. Oczywiście nie z wszystkimi chorobami nauczyliśmy się sobie radzić. Taki rak spędza od dziesiątek lat sen z powiek lekarzy, badaczy i naukowców wszelakiego autoramentu. I kiedy wydawało się, że to w sumie jeśli chodzi o zdrowie największa nasza globalna bolączka, pojawił się Covid i powiedział: a kuku! Niby choroba nowa, zaskakująca, a jednak jak się okazało znana - ponad wiek temu też zdzi...