Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ojojoj.

 Zakończona dopiero chwilę co fenomenalna i zaskakująca zbiórka kasy w Polsce pokazała, jakim potężnym i pożytecznym narzędziem może być Internet i ile może nieść ze sobą dobra i bezinteresownej ludzkiej empatii. Niestety na co dzień zazwyczaj to narzędzie służy innym celom. Mowie nienawiści, oglądaniu sprośnych filmików, poszukiwaniu głupich rozwiązań z prostych sytuacji i przepieprzaniu czasu na głupoty tak wielkie, że aż nieśmieszne. Ostatnimi laty odkąd pojawiło się i jest doskonalone wciąż ejaj, korzystanie z sieci polega również na zmuszaniu sztucznej inteligencji do odrabiania lekcji, pisania raportów, opowiadań, prac magisterskich i takich tam esejów i innych form literackich. Oraz coraz częściej pomaga ludziom wymiksować się z realnego świata, a dokładniej z codziennych problemów związanych ze związkami, relacjami międzyludzkimi, uczuciami i odpowiedzialnością i wszystkim tym co wiąże się z życiem jako przejawem współistnienia w społeczeństwie. Ostatnie sondaże z USA i Wie...
Najnowsze posty

Pokemony.

 Kilka lat temu Muzeum van Gogha w Amsterdamie z okazji 50 rocznicy istnienia tegoż przybytku, uznało, że ten wybitny malarz jest w obecnych czasach zbyt nudny i staromodny dla współczesnej młodzieży i żeby zwabić owych młodocianych widzów dokonało eksperymentu nieco karkołomnego. Wybrano sześć znanych obrazów Vincenta - między innymi jego słynny autoportret w szarym filcowym kapeluszu i jeszcze bardziej słynne słoneczniki w wazonie i przerobiono je. Oczywiście nie przerabiano oryginałów tylko wykonano ich kopie umieszczając na nich... pokemony. Tak więc między innymi zamiast twarzy Van Gogha pojawił się wściekle żółty Pikachu w kapeluszu, a z bukietu słoneczników wyzierała centralnie buźka pokemona Sunflory. Obrazy powieszono w sali sąsiadującej z prawdziwą twórczością mistrza, na pomalowanej na żółto ścianie, a całą wystawę nazwano "Pokemon x Van Gogh Museum". Teoretycznie pomysł był strzałem w dziesiątkę, bowiem już pierwszego dnia do kas ustawiła się potężna kolejka, jaki...

Demo. Grafia.

 Coraz bliżej święta... a wraz z nimi świąt czar, czyli spotkania przy rodzinnym stole, gdzie od lat króluje majonez, oraz narodowe swary, który jest ten najlepszy. A jeśli przy stole jest rodzina, to są także tradycyjne świąteczne pytania: kiedy znajdziesz sobie chłopaka, albo dziewczynę? A jak masz już, to oczywiście kiedy ślub. A jak masz już, to oczywiście kiedy dzieci? A jak masz już, to oczywiście kiedy następne? Niekończąca się przygoda w przystołową grę "sto pytań do...". Chciałbym jednak zauważyć, że kiedyś te pytania, były poza oczywiście wścibstwem podyktowane troską o prawidłowe życie w modelu jaki królował w naszym świecie. Przedszkole, szkoła, druga szkoła, wojsko albo studia, ślub, dzieci, harówka, śmierć. Zawsze tak było i społeczeństwo oczekiwało, że wszyscy się w ten schemat wpiszą z radością. Później świat stanął na głowie i dziś te pytania są niejako fundamentalne: nie wiadomo kto i z której gałęzi rodziny, w którą stronę się wypaczył i kogo obwiniać za to...

Czas na wiosnę.

 Internet, a szczególnie media społecznościowe całkowicie odmieniły nie tylko sposób komunikowania się z innymi, ale też zasięg tej komunikacji czy też jej natychmiastowość. Poprzez sieć przesyłamy ogromne ilości informacji - tej pisanej oraz wizualnej, docierając bez problemu w krótkim czasie do rodziny, znajomych, ale też znajomych znajomych czy też ostatecznie do obcych nam zupełnie osób. Wydawać by się mogło, że bez przerwy, 24 godziny na dobę jesteśmy otoczeni ludźmi. A mimo to coraz więcej osób, zarówno młodych, jak i dorosłych, mając wirtualnie tysiące znajomych i obserwujących zgłasza poczucie samotności i izolacji. I nie chodzi tylko o to, że samotność w znaczeniu podstawowym to przebywanie (chwilowe lub długotrwałe) w pojedynkę w odosobnieniu, ale głównie o to, że jest to stan poczucia braku więzi i bliskich relacji, które sprawiają, że człowiek czuje się mimo wszystko odizolowany od innych. Bowiem nie liczba kontaktów stanowi o naszym poczuciu bycia samotnym lub nie, a i...

Rudy 102.

 Dwa dni temu, czyli 8 marca obchodziliśmy bardzo ważne święto, a jednak nie wszystkim znane i nie przez wszystkich obchodzone, a szkoda. Wszyscy z pewnością wiecie, że chodzi o... no właśnie, Dzień Rudych. Nie mylić oczywiście z Międzynarodowym Świętem Rudych, które przypada na 26 maja. Bo to marcowe jest nasze, przez nas wymyślone i nie jest to nasze ostatnie słowo! Dlaczego to święto jest takie ważne, pomijając oczywiście niezwykłą wyjątkowość rudości - wszak tylko jedna na 50 osób ma szansę urodzić się z tym kolorem włosów? I to jedynie uśredniając globalną populację, bo są nacje gdzie ten kolor jest jeszcze bardziej rzadki, a są takie, gdzie występuje sporo częściej. Otóż rudość pojawiła się w przypadku gatunku ludzkiego stosunkowo niedawno, bo zaledwie 50 tysięcy lat temu. I nie pojawiła się wcale w Irlandii czy Szkocji, które zwyczajowo uważane są za kolebkę ognistych włosów, ale jak twierdzą naukowcy wystąpiła po raz pierwszy podczas wędrówki praczłowieka z Afryki w kierunk...