"My ssaki mamy instynkt ssania, bo inaczej byśmy nie przetrwali. Nazwa Big Cyc jest więc szlachetna i głęboko humanistyczna” Tak dawno temu znawca języka naszego ojczystego, doktor Miodek wyjaśniał na płycie "Z gitarą wśród zwierząt", kontrowersyjną nazwę tej formacji punkowej, nadając jej nieco oczywiście humorystycznie biologiczny i kulturowy sens. I choć zespół Big Cyc lubię i znam właściwie od ich początków, to dziś nie będzie o tych szalonych chłopakach, ale o cycu, czyli biuście. A właściwie to nawet o biustonoszu, nazywanym przeróżnie (po raz pierwszy słowa "brassier" czyli biustonosz użyto w czasopiśmie Vogue w 1907 roku) i posiadającym tyle różnych odmian, że zwyczajny, pozbawiony fetyszu miłośnik kobiecego biustu nie ma nawet o połowie z nich pojęcia. Tak więc mamy jako taką rozpropagowaną przez Brigitte Bardot bardotkę, potem balkonetkę, braletkę, plunge, full-cup i half-cup, bandeau, T-shirt bra, soft i semi-soft, powiększający push-up i zmniejszaj...
"Podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana. W Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej..." Jak to śpiewa pani Kasia Sochacka. Można by jeszcze dodać z jej innego kawałka: "... Niebo było różowe. A więc tak wygląda nasz koniec..." Na szczęście póki co, zmiany klimatyczne zachodzące coraz szybciej na planecie Ziemia nie oznaczają jeszcze naszego końca, choć Matka Ziemia robi wiele, by nam żywot choć odrobinę uprzykrzyć. Jak chociażby to, co się obecnie dzieje na równikowym Pacyfiku w kluczowym dla El Nino obszarze, gdzie temperatura oceanu wzrosła o rekordowe 3 stopnie powyżej normy (poprzedni rekord był z 2015 roku), a jak twierdzą klimatolodzy to jeszcze nie koniec wzrostu temperatury wód, bo prognozy mówią o 4 nawet stopniach powyżej standardu. Oczywiście, wiadomo, El Nino to nie halny, jak zacznie wiać to zaraz tam górale wieszać się nie zaczną, chyba, że się okaże, że zimą za mało turystów przyjedzie w Tatry dać się wydoić. Ale niestety lub też stet...