Przejdź do głównej zawartości

Fucking Bawaria.

 Bawaria to przeuroczy kraj związkowy Niemiec, słynący z malowniczych zamków, pięknych gór i jezior rozrzuconych w dolinach, które niejako naturalnie przy tych górach występują oraz dobrego piwa i poświęconego mu festiwalu Octoberfest. Plus oczywiście z bycia kolebką jednej z motoryzacyjnych potęg Starego Kontynentu czyli BMW - marki ludzi świadomie nieużywających kierunkowskazów. Oprócz tego Bawaria to także ojczyzna Lederhosen i Dirndl, czyli skórzanych, krótkich spodenek na szelkach noszonych przez dorosłych facetów i lnianego stroju dla piersiastych kobiet z wąsem nierzadko większym, niż u ich mężów, składającego się ze spódnicy, fartucha i gorsetu. Prawdziwi miłośnicy Bawarii na pewno mogliby tu przytoczyć jeszcze wiele innych atrakcji tego landu, ja jednak skupię się na... fucking. A dokładniej to nawet na Fucking. Czyli wsi znajdującej się niedaleko Salzburga i granicy z Niemcami, której to mieszkańcy dosyć mieli popularności, turystów, naturystów i złodziei. Bo choć rzekomo dzieje wsi Fucking sięgają 1070 roku, kiedy to niejaki Adalpert von Vucckingen osadzić miał tu swoich poddanych (inne wersje mówią o szlachcicu Folko) i nadał osadzie nazwę od swojego nazwiska, to przez dzieje istnienia ta tak ewoluowała, że skończyło się to jak skończyło (choć na mapach jeszcze z 1825 roku widnieje nazwa skromniejsza: Fuking). Prawdziwy rozgłos miejscowość zyskała jednak dopiero w 2011 roku za sprawą książki "Bad Fucking" autorstwa Kurta Palma, czyli czarnej komedii-kryminału, której akcja osadzona została właśnie w miejscowości Fucking. Później jeszcze na podstawie książki nakręcono komedię i ruszyła spirala zainteresowania rozdmuchana przez internautów. Turyści tłumnie odwiedzali tę niewielką, liczącą raptem 100 mieszkańców wieś, robiąc sobie zdjęcia przy tablicy z jej nazwą, niektórzy oczywiście pozowali nago w przeróżnych sugestywnych pozach, nierzadko też dochodziło do kradzieży znaku, a na mieszkańców w sieci zaczęto żartobliwie mówić Fuckingers. Miejscowość zaczęła również plasować się wysoko w internetowych rankingach "dziwnych nazw wsi i miasteczek", a w 2018 roku serwis z treściami dla dorosłych poinformował o przyznaniu mieszkańcom "Fucking" bezpłatnego dostępu premium do udostępnianych przez siebie treści. Niektórych tubylców to oburzało, inni postanowili na tym zarobić, więc pojawiły się żartobliwe pocztówki utrwalające wizerunek wsi i jej nazwę, a nawet lokalna marka piwa o nazwie... Fucking Hell, (heller to bawarski jasny lager). 
Niestety w 2021 na życzenie zmęczonej niegasnącą popularnością większości, burmistrz Tarsdorfu, gminy, do której należy wioska postanowił sprawić, że Fucking zniknęła z map Bawarii, a w jej miejsce pojawiła się spokojna, nudna miejscowość Fugging. Ale jak mówi stare ludowe przysłowie: w przyrodzie nic nie ginie i to jest najprawdziwsza prawda jak mówi inne przysłowie, prawie ludowe. Więc ze zmiany nazwy bawarskiej wsi ucieszyli się nie tylko mieszkańcy tejże, ale również i innej, leżącej raptem 30 kilometrów dalej po niemieckiej już stronie granicy, liczący w tej sytuacji na większe zainteresowanie swoim regionem. A wieś ta nazywa się... Petting. 

U mnie zdjęciowo dziś Zuza, bo u mnie nigdy, ale to przenigdy nikomu nie przeszkadzały skromnie nieubrane niewiasty pląsające po drodze. Nawet jeśli nie było żadnej interesującej tabliczki z nazwą. 























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porno, porno w Zakopanem.

Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...

Tyci, tyci.

Podobno ludzki organizm rośnie średnio do 20 roku życia. Potem mówi pas, koniec, wyżej nie da rady, ale kurcze zobacz ile mamy miejsca jeszcze po bokach. I żeby nie było, że to tylko dowcip to ostatnimi laty naukowcy z rożnych krajów (w tym również i Polski) postanowili zająć się kwestią otyłości i to otyłości szczególnej bo tej dotykającej żonatych mężczyzn. No i wyszło im czarno na białym, że tyją oni częściej, szybciej i w większej ilości niż ich nieżonaci rówieśnicy. Co jasno dowodzi kto jest bezsprzecznie winien temu, że faceci po ślubie grubieją. A wszystko się zaczęło oczywiście od Ewy, która sama zeżarła całe jabłko i biedny Adam musiał zjeść tłustego węża i potem nie mógł przejść przez ucho igielne i tak wylądował poza rajem, gdzie Ewa ujrzała jego nagość, której on sam wcześniej nie dostrzegał z powodu zaawansowanej lustrzycy, a jak wiadomo luster jeszcze wtedy u bogu nie było. Czy jakoś tak to szło, dokładnie już nie pamiętam, bo na religię przestałem chodzić dosyć wcześnie ...

Majtki wyklęte.

 Jest taki stary dowcip, mówiący o tym, że kiedyś, żeby zobaczyć kobiece pośladki należało rozchylić majtki, a dziś, żeby zobaczyć majtki, należy rozchylić pośladki.  Natenczas właśnie , dzięki impulsowi słownemu od Pani Zofii przedstawię w miarę zwięźle historię damskich majtek. Historię teoretycznie długą jak pantalony, ale tak naprawdę jeśli chodzi o przedział czasowy to skąpą jak stringi. Wydawać by się bowiem mogło, że kobieca bielizna jest czymś tak oczywistym i naturalnym, że na pewno pierwsze majtki założyła Ewa zaraz po wygnaniu z raju i jedyne co jest w tej historii niejasne to tylko to jakiej były firmy. Tymczasem jak się okazuje nic bardziej mylnego, przez wiele, wiele wieków gacie jako okrycie intymnej części ciała były czymś zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Taki na przykład żyjący 5300 lat temu na terenach dzisiejszego Tyrolu słynny człowiek lodu Ötzi, oprócz wierzchniej odzieży miał na sobie specjalną skórzaną przepaskę chroniącą genitalia. W XIII ...