Kapela Myslovitz nagrała swojego czasu kawałek o tytule Koniec lata. Nie oni jedyni oczywiście z powodu mocno odczuwalnej nostalgii kończących się wakacji i ciepłych dni popełnili utwór liryczny o tej właśnie porze roku, ale u nich chyba jako u jedynych przemycona w tekście została treść traktująca o trudach rodzicielstwa i radości dorosłych z powodu końca letnich ferii. A idzie to mniej więcej lub nawet dokładnie tak: "...stoję tu jakiś czas, bo ktoś wystawił mnie za drzwi, niczym zużyty płaszcz, zapach wypłucze wiatr, nie patrzysz..." Czujecie to? Niby utwór niezbyt wesoły, melancholijny, gęsto podlany ciężkim basem, powinno być słuchaczom smutno. Ale zza tych linijek przebija się przecież drugie dno - radość rodziców, że wreszcie będą mogli odetchnąć. Czasy podstawówki i liceów moich dzieci mam już za sobą, ale wciąż jako żywo pamiętam tę cudowną ciszę w domu jaka nastawała we wrześniu. Tę lekkość spokoju i swobodę dysponowania wszystkimi wolnymi chwilami jakie się tak r...
Fotografia niepotrzebna.