Dwa dni temu, czyli 8 marca obchodziliśmy bardzo ważne święto, a jednak nie wszystkim znane i nie przez wszystkich obchodzone, a szkoda. Wszyscy z pewnością wiecie, że chodzi o... no właśnie, Dzień Rudych. Nie mylić oczywiście z Międzynarodowym Świętem Rudych, które przypada na 26 maja. Bo to marcowe jest nasze, przez nas wymyślone i nie jest to nasze ostatnie słowo! Dlaczego to święto jest takie ważne, pomijając oczywiście niezwykłą wyjątkowość rudości - wszak tylko jedna na 50 osób ma szansę urodzić się z tym kolorem włosów? I to jedynie uśredniając globalną populację, bo są nacje gdzie ten kolor jest jeszcze bardziej rzadki, a są takie, gdzie występuje sporo częściej. Otóż rudość pojawiła się w przypadku gatunku ludzkiego stosunkowo niedawno, bo zaledwie 50 tysięcy lat temu. I nie pojawiła się wcale w Irlandii czy Szkocji, które zwyczajowo uważane są za kolebkę ognistych włosów, ale jak twierdzą naukowcy wystąpiła po raz pierwszy podczas wędrówki praczłowieka z Afryki w kierunku stepów Azji. I choć dziś przyjmuje się, że światowo najwyższy odsetek rudych występuje faktycznie w Szkocji i Irlandii (odpowiednio 13 i 10 procent populacji tych krajów) to w takiej ugrofińskiej Republice Udmurcji będącej europejską częścią Federacji Rosyjskiej jest on równie wysoki. Za taki kolor włosów odpowiada mutacja chromosomu 16, czyli genu znanego naukowcom jako MC1R, a którego "nosicielami" jest zaledwie 1-2% populacji ludzkiej, co oznacza, że żeby urodziło się tak unikatowe dziecko muszą się spotkać dwie unikatowe osoby, często nawet nie wiedzące, że są nosicielami tego zmutowanego genu. Co więcej, ten sam chromosom odpowiada za kolor włosów... blond, więc tak, macie rację:blondyn i blondynka to też rudzi, tylko tacy wyblakli i przyczajeni.
Na temat rudych powstało wiele mitów i teorii, ale jedno trzeba przyznać: jeśli chodzi o historię mrocznych wieków sprzed ery badań genotypów to rudzi nie mieli zazwyczaj lekko. Co prawda dawno temu u Celtów, Germanów czy Wikingów rudość była kojarzona z boskością, ale już gdzie indziej bywało gorzej. Egipcjanie wierzyli, że ten kolor włosów przynosi pecha, Grecy, że to objaw wampiryzmu, Rzymianie kojarzyli takie czupryny ze stanem niewolniczym. W erze chrześcijaństwa nie było wcale lepiej. Uważano, że rudzi są efektem stosunku podczas menstruacji, wampirami, potomkami barbarzyńców, efektem konszachtów z szatanem, są fałszywi i podstępni jak lisy, lub są narodowości żydowskiej. Rudym przypisywano wtedy też wszystkie złe intencje do tego stopnia, że przez wieki na religijnych malowidłach Judasz miał taki kolor włosów i każda namalowana czarownica też, co często prowadziło do praktyk ukrywania prawdziwego koloru włosów pod przykryciem czy peruką. Sporo później czyli już w XIX wieku, kiedy narodziła się antropologia, rudość przypisywano również pochodzeniu od neandertalczyków. I choć dziś wiemy, że faktycznie zdarzali się neandertalczycy o takim kolorze włosów (a także z piegami i bladą cerą) oraz, że wielu współczesnych ludzi nosi w sobie nawet do 2% genów neandertalskich, to u tego kuzyna człowieka za ognisty kolor włosów odpowiadała mutacja zupełnie innego genu.
Jakieś 20 tysięcy lat temu do rudości homo sapiens dołączyła jeszcze jedna mutacja: tak zwana celtycka bladość skóry połączona z piegami. Było to możliwe dzięki opuszczeniu wcześniej przez człowieka, palącego słońcem kontynentu Afryki, gdzie zwyczajnie ludzie z bladą skórą nie mieliby szans przetrwać. To co byłoby zabójcze dla nich w Afryce, stało się błogosławieństwem w chłodniejszych i słabiej nasłonecznionych północnych rejonach Azji i Europy. To właśnie w takim klimacie jasna skóra dużo lepiej wykorzystuje promienie słońca i dzięki niemu syntetyzuje witaminę D. Co doprowadziło do wyewoluowania "rasy białej", a potem pozwoliło na szybszy rozwój cywilizacyjny. Bo o ile w kulturze łowiecko zbierackiej witamina D była dostarczana do organizmu dzięki mięsu upolowanych zwierząt, o tyle w kulturze rolniczej dużo większą rolę zaczęło odgrywać słonce i jasna karnacja. I bardzo proszę bez kombinowania, że akurat w Irlandii czy Szkocji słońce było najsłabsze, a ludzie najjaśniejsi i jedli tylko rzepę i stąd tam dużo rudych. Bo tu wytłumaczenie też jest proste - jeśli oczywiście odrzucimy pisanie czy mówienie o allelach, spisku kosmitów i tym podobnych pierdołach. By jakaś mutacja genetyczna stała się bardziej popularna i częściej występowała wystarczy... mała populacja czyli częściej krzyżujące się możliwości wystąpienia tej czy innej cechy oraz funkcjonowanie choć przez kilka pokoleń tej populacji poza szlakami wielkich migracji ludów czy poza wielkimi centrami handlowymi lub naukowymi przyciągającymi podróżników z wszystkich stron świata.
Jedno jest pewne: żeby urodziło się
rudowłose dziecko, oboje rodzice muszą nieść po tym jednym unikalnym genie. Więc rudzi są dziełem nie przypadku czy szatana, a dziełem wyjątkowym, zwłaszcza jeżeli pamiętamy o tym, że zaledwie 1-2% ludzi na świecie nosi w sobie te geny. Tak jak ognistowłosa Ania, z którą spotykałem się już fotograficznie nie raz i nie raz mam nadzieję się ponownie spotkać. Zdjęcia Ani z różnych naszych sesji są już u mnie, ale dziś uznałem, że warto niektóre przypomnieć, nawet jeśli nie są kolorowe.
Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...













Komentarze
Prześlij komentarz