Czasami już tak jest, że jak człowiek złapie wiatr w żagle to nic mu nie jest w stanie przeszkodzić. Podobnie było ze mną, kiedy w Rzędzianach ujrzałem łódkę, samotnie leżącą na brzegu rozlewiska. Od razu wiedziałem, że to wcale nie jest właściwe dla niej miejsce. Przy pomocy ochotników i zgodzie rozbawionego właściciela tejże łódki udało mi się ją przetransportować tam, gdzie powinna być ;) W roli dzielnego żeglarza wystąpiła modelka do zadań specjalnych czyli piękna i niezastąpiona Patrycja, epizody męskie zagrali Marcin i Andrzej.
Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...






Komentarze
Prześlij komentarz