Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...
Fotografia niepotrzebna.




























no no no Sławek.. zaraz bedziesz s lawny jak nic ;) a tak na serio.. piekne zdjecia.. :)
OdpowiedzUsuńA myślałem Iza, że już jestem sławny... ;D
OdpowiedzUsuńwszak Sławek od sławiącego pokój i dobro pochodzi ;)
OdpowiedzUsuńoj ... udała Wam się ta seria ... opowieść prawie realna, sensualna i jak dużo znacząca w życiu sławnych i niesławnych ludzi :)
OdpowiedzUsuńświetna sesja :)
OdpowiedzUsuńDalej tak !
OdpowiedzUsuńZapach... jeden z najważniejszych zmysłów...
OdpowiedzUsuń