Ewa delikatna kobieta o oczach jak u sarenki, udało mi się ją "porwać" z pociągu relacji Białystok - gdzieś tam dalej. Przysiadła na parapecie wśród starych okien i z cierpliwością znosiła błyskanie blendą, marudzenie fotografa i słonko prześwitujące spoza chmur. Kwadraty z kieva, plus dwa kolory z pentaxa k20.
Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...






ładna kobieta... tym razem to i z cyfry ci wyszło ładnie .. ale to pewnie zasługa modeliny ;))
OdpowiedzUsuń