Aga, "importowana" z województwa lubelskiego. Piękna, pewna siebie, wygadana, żeby nie rzec wyszczekana ;) 3 pierwsze zdjęcia to efekt tego co mi chodziło po głowie od 2-3 lat, niestety na Mazowszu mamy deficyt śmiałych, dobrze przez naturę wyposażonych modelek. Pozostałe trzy zdjęcia, to tradycyjnie okienne odbicia.
Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...






:) Takie własnie lubię. Choc nie ukrywam, że pierwsze trzy podobają mi się bardziej niż te tradycyjne :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to. Też wolę te nowe niż tradycyjne.
OdpowiedzUsuń