Przejdź do głównej zawartości

Kocham i rozumiem.

Wbrew temu co pewnie niektórzy sądzą po tytule, nie będzie ani słowa o związkach partnerskich, ani o braku szacunku dorosłych wobec dzieci. Będzie za to trochę wspominkowo. Bo chciałbym tym razem przypomnieć postać legendarnego polskiego muzyka nowego pokolenia. Co oznacza, że nie będzie o Mieczysławie Foggu, Ryśku Rynkowskim ani Niepołomskim. Bo będzie za to o wokaliście i autorze tekstów trochę bardziej rockowych, choć nieco czasami tkliwych, naiwnych życiowo i romantycznych. Chciałbym bowiem przypomnieć dziś postać Bogdana Łyszkiewicza, lidera zespołu Chłopcy z Placu Broni. Sama nazwa zespołu nawiązująca jawnie do książki młodzieżowej (ale czy tylko?) węgierskiego pisarza Ferenca Molnara i z góry pozwala domyśleć się wrażliwości Bogdana i chyba nikt nigdy nie miał wątpliwości z którym bohaterem książki się Łyszkiewicz identyfikował jak i również nie było wątpliwości, który zespół muzyczny wywarł na nim największe wrażenie - nosił się jak jeden z Beatelsów, przez co często był nazywany polskim Lenonem. "Za moich czasów" piosenki Chłopców królowały na prywatkach na równi z pościelówkami Mettaliki czy Guns'n'Roses. Były niejako obowiązkowe. Bo wszystkie były o miłości, a cóż innego zaprząta bardziej głowy młodzieży niż miłość? Czasami nieco żartobliwe, czasami bardzo smutne, ale jak mówił sam Bogdan "Inne tematy mnie nie interesują. Tylko miłość tak naprawdę jest w życiu ważna". Jak przystało na prawdziwego rockendrolowca nie pożył za długo. Nie zgubił go jednak wcale alkohol, ani narkotyki. Tylko miłość do szybkich i pięknych aut. Zginął w wypadku drogowym w swoim Chevrolecie Camaro w 2000 roku, co oznacza, że wkrótce w czerwcu 17 rocznica jego śmierci. Ostatnim albumem w którym maczał palce była płyta (za moich czasów kaseta) Polska. Do dziś mam.
Żeby nie było, że Bogdana wskrzeszam tylko tak sobie. Bo wskrzeszam go specjalnie. Z powodu jego piosenki Wolność. Której słowa udowadniają, że muzycy, tekściarze mają często wybiegającą na wiele lat w przyszłość intuicję. Życiową i słowną. 27 lat temu Łyszkiewicz nagrał utwór, który dziś może być takim słodko gorzkim podsumowaniem rzeczywistości, czyli sytuacji, kiedy "Człowiekiem Wolności" podrzędnego tygodnika prawicowego zostaje największy polski frustrat i miernota, czyli niejaki Kaczyński zwany Jarosławem:

"Tak niewiele żądam
Tak niewiele pragnę
Tak niewiele widziałem
Tak niewiele zobaczę

Tak niewiele myślę
Tak niewiele znaczę
Tak niewiele słyszałem
Tak niewiele potrafię

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Tak niewiele miałem
Tak niewiele mam
Mogę stracić wszystko
Mogę zostać sam..."

Dzięki Bogdan, niezależnie od tego gdzie teraz jesteś. 

A poniżej sesja w temacie wolności i swobody wedle PiS. Macierewicz i Szydło odmówili mi pozowania więc "wykorzystałem" piękną modelkę Sylwię. Podziękowania dla warszawskiego studia Zygzak za gościnę, kawę i kanapki ;)









Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porno, porno w Zakopanem.

Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...

Tyci, tyci.

Podobno ludzki organizm rośnie średnio do 20 roku życia. Potem mówi pas, koniec, wyżej nie da rady, ale kurcze zobacz ile mamy miejsca jeszcze po bokach. I żeby nie było, że to tylko dowcip to ostatnimi laty naukowcy z rożnych krajów (w tym również i Polski) postanowili zająć się kwestią otyłości i to otyłości szczególnej bo tej dotykającej żonatych mężczyzn. No i wyszło im czarno na białym, że tyją oni częściej, szybciej i w większej ilości niż ich nieżonaci rówieśnicy. Co jasno dowodzi kto jest bezsprzecznie winien temu, że faceci po ślubie grubieją. A wszystko się zaczęło oczywiście od Ewy, która sama zeżarła całe jabłko i biedny Adam musiał zjeść tłustego węża i potem nie mógł przejść przez ucho igielne i tak wylądował poza rajem, gdzie Ewa ujrzała jego nagość, której on sam wcześniej nie dostrzegał z powodu zaawansowanej lustrzycy, a jak wiadomo luster jeszcze wtedy u bogu nie było. Czy jakoś tak to szło, dokładnie już nie pamiętam, bo na religię przestałem chodzić dosyć wcześnie ...

Majtki wyklęte.

 Jest taki stary dowcip, mówiący o tym, że kiedyś, żeby zobaczyć kobiece pośladki należało rozchylić majtki, a dziś, żeby zobaczyć majtki, należy rozchylić pośladki.  Natenczas właśnie , dzięki impulsowi słownemu od Pani Zofii przedstawię w miarę zwięźle historię damskich majtek. Historię teoretycznie długą jak pantalony, ale tak naprawdę jeśli chodzi o przedział czasowy to skąpą jak stringi. Wydawać by się bowiem mogło, że kobieca bielizna jest czymś tak oczywistym i naturalnym, że na pewno pierwsze majtki założyła Ewa zaraz po wygnaniu z raju i jedyne co jest w tej historii niejasne to tylko to jakiej były firmy. Tymczasem jak się okazuje nic bardziej mylnego, przez wiele, wiele wieków gacie jako okrycie intymnej części ciała były czymś zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Taki na przykład żyjący 5300 lat temu na terenach dzisiejszego Tyrolu słynny człowiek lodu Ötzi, oprócz wierzchniej odzieży miał na sobie specjalną skórzaną przepaskę chroniącą genitalia. W XIII ...