Przejdź do głównej zawartości

Kalifat Polski

Nie wiem czy zauważyliście, ale w Polsce wydarzyła się rzecz niebywała. Za miesiąc wybory parlamentarne, a naród się nie opluwa, do gardeł sobie nie skacze, szabli nie dobywa, na koń nie siada. Naród się niespodziewanie zjednoczył w swoim podzieleniu. No może nie tak w stu procentach bo przecież w końcu bycie polakiem do czegoś zobowiązuje, ale jednak. Nie dał rady nas połączyć upadek komunizmu, nie dały rady zjednoczyć fundusze unijne. Połączył nas dopiero strach przed domniemaną islamizacją. Trudno się tak naprawdę nie wystraszyć. Bezmyślne media wciąż łaknące sensacji zamiast nadawać programy o dobrodziejstwie islamu wciąż pokazują migawki z Grecji, Rumunii, Węgier i Austrii, na których widać całe brodate rodziny szturmujące zasieki: brodate dzieci, brodate kobiety i brodaci mężczyźni uciekają w panice przed wojną, często mając za jedyny dobytek najnowszy model iphone. Znakomita większość tych uchodźców jest tak przerażona tym co ich mogło spotkać, że w drodze ku opiekuńczym skrzydłom Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii porzucają gdzie popadnie otrzymane dary na równi z odchodami. Jedzenie, ubrania, i wszystko to co mogłoby im przeszkodzić w szturmowaniu granic, autokarów, aut i tunelu pod kanałem La Manche. A przecież, społeczeństwo polskie w znakomitej większości nigdy osobiście nie doświadczyło dobrodziejstw islamu i nie wie, jakie wspaniałości bezwiednie odrzuca. Choćby troskę o raka skóry kobiet wyrażającej się w nakazie noszenia czadoru, dbałość o jej cześć, bezpieczeństwo i beztroskie życie, polegające na zakazie poruszania się poza kuchnią bez pana i zakazie kształcenia się. Oraz tak bliskiej każdemu polskiemu patriocie kultywacji tradycji narodowo religijnych wyrażających się skracaniem o głowę każdego kto nie umie recytować jedynej ichniej zabytkowej książki o nazwie Koran. Przyznajcie, przez taką manipulację bezdusznych dziennikarzy można wpaść w panikę. Na szczęście jest światełko w Europejskim tunelu paniki. W tunelu oznaczonym białymi literami PL na niebieskim unijnym tle. Tym światełkiem jest nasz własny fanatyzm. Religijno patriotyczno demencyjny. Modlimy się do Żyda i jego matki Żydówki. Często w intencji "żeby szlag trafił Żydów". W dniu wyborów po mszy idziemy do urn głosować na ludzi, którzy w imię przykazania "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" obiecują zrobić porządek ze wszystkimi, którzy myślą inaczej. I do tego zupełnie jak muzułmanie wierzymy, że miejsce kobiet jest w kuchni i w łóżku, często zaraz po kozie czy owcy. Stąd też absolutnie najmniejszego zdziwienia mojego nie wywołują doniesienia o islamskich uchodźcach, którzy po przybyciu do naszego kraju, rozeznaniu się w sytuacji szybko wieją na liberalny i zgniły moralnie zachód. Albowiem nic tak nie przeraża szaleńca, jak jeszcze większy szaleniec. Więc bracia i siostry, nie lękajcie się. Żadna islamizacja nam nie grozi, poza oczywiście tą comiesięczną, powtarzającą się od miliardów lat islamizacją księżyca.
Dlatego, póki jeszcze oddechu Jarka nie czuję na karku, póki można legalnie na widok procesji przejść swobodnym krokiem zamiast padać na kolana, póki w radio jeszcze grają Iron Maiden pokażę Wam kilka zdjęć. Gdyby się jednak okazało, że komuś ciasny, moherowy beret nie pozwala na swobodny przepływ krwi w organizmie i powoduje niedotlenienie mózgu to proszę pamiętać: niniejsza seria zdjęć powstała zupełnie przypadkiem, kiedy to leżąc beztrosko w trawie zauważyłem spacerującego stracha na wróble i dwie niewiasty nieznanej narodowości (prawdopodobnie muzułmanki sądząc po strojach) i po prostu z ukrycia zrobiłem kilka zdjęć.









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porno, porno w Zakopanem.

Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...

Tyci, tyci.

Podobno ludzki organizm rośnie średnio do 20 roku życia. Potem mówi pas, koniec, wyżej nie da rady, ale kurcze zobacz ile mamy miejsca jeszcze po bokach. I żeby nie było, że to tylko dowcip to ostatnimi laty naukowcy z rożnych krajów (w tym również i Polski) postanowili zająć się kwestią otyłości i to otyłości szczególnej bo tej dotykającej żonatych mężczyzn. No i wyszło im czarno na białym, że tyją oni częściej, szybciej i w większej ilości niż ich nieżonaci rówieśnicy. Co jasno dowodzi kto jest bezsprzecznie winien temu, że faceci po ślubie grubieją. A wszystko się zaczęło oczywiście od Ewy, która sama zeżarła całe jabłko i biedny Adam musiał zjeść tłustego węża i potem nie mógł przejść przez ucho igielne i tak wylądował poza rajem, gdzie Ewa ujrzała jego nagość, której on sam wcześniej nie dostrzegał z powodu zaawansowanej lustrzycy, a jak wiadomo luster jeszcze wtedy u bogu nie było. Czy jakoś tak to szło, dokładnie już nie pamiętam, bo na religię przestałem chodzić dosyć wcześnie ...

Biofobia.

Był taki okres w moim życiu kiedy namiętnie się narkotyzowałem. Lub jak kto woli ćpałem, odurzałem się, wprowadzałem baśniowe elementy do rzeczywistości (jak mawiał Himilsbach o piciu wódki dla odmiany), odlatywałem i permanentnie tkwiłem w stanie euforii czując się jednocześnie wolnym jak ptak i pyłkiem w świecie jaki mnie otacza. Co będzie dziwne na pewno dla niektórych - nie używałem do tego absolutnie żadnych niedozwolonych i zakazanych przez prawo substancji, ani tych legalnie dostępnych również nie. Zwyczajnie i prozaicznie chodziłem po górach. Wdrapywałem się na mniejszą lub większą górkę (tak wiem, wytrawni wydeptywacze górskich szlaków będą pewnie zdegustowani określeniem górka) i siadając na jej szczycie patrzyłem z góry na wszystko dookoła i odlatywałem ze szczęścia. I żadnych mi tu, że może tlenu mało, że pompka nie dawała rady, że lampka rezerwy w głowie świeciła czy innych takich tam. Po prostu w takich chwilach zawsze miałem w głowie refren piosenki starej dobrej punkow...