Lato zeszłego roku mieliśmy nieciekawe, w przeciwieństwie do lata w 1939 roku ;). Czego dowodem są poniższe zdjęcia, wykonane o ile dobrze pamiętam na początku sierpnia. Niemniej skoro się umówiliśmy na podlewanie ogródka, to deszcz deszczem, a ogródek był podlany ;) Jako ogrodniczka wystąpiła piękna i odporna na chłód Wiktoria. Makijaż wykonała mniej na chłód odporna Monika. W użyciu kiev 88 plus k20.
Stało się. W bogoojczyźnianym mieście znajdującym się bliżej nieba niż wiele innych w naszym kraju, doszło do niepokalanego zbezczeszczenia i obrazy majestatu gór i góralskiej za-dumy. W środku nocy, być może nawet po północy wzięła baba i się rozebrała. Ale nie w chałupie, nie w samochodzie, nawet nie w krzakach. Tylko olaboga centralnie na Krupówkach, na najbardziej znanej i reprezentacyjnej ulicy tatrzańskiej stolicy, gdzie za dnia biały miś chadza własnymi ścieżkami, a stragany odpustowe kuszą oscypkiem, smażoną flądrą i plastikowymi ciupagami sklejanymi małymi chińskimi rączkami, za pół dolara dziennie. Ale tam, że się rozebrała... To nic, bo przecież trzeba słusznie zdaje się założyć, że niejedna Maryna tam z gołą dupą przed swoim rozbójnikiem uciekała, lecz nie nazbyt szybko, żeby w końcu radę dogonić dał. A i niejedna Karyna po kilku piwkach rzycią dyskretnie w przykucu słowiańskim błyskała sikając w cieniu latarni, gdy jej Seba męsko ciałem własnym zasłaniał powidoki innym ucz...








te konewkowe lubię :)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki masz w ogródku...
OdpowiedzUsuńTeż chcę takiego ogrodnika :) Piękne foty Sławku
OdpowiedzUsuń