Kotka.

Wiosnę co prawda w tegorocznym grudniu mamy póki co wyjątkowo ciepłą, niemniej chciałbym wszystkim miłośnikom przyrody ożywionej przypomnieć, że wiele stworzeń bez naszej pomocy zimy zwyczajnie nie przeżyje. Zwłaszcza w miastach, w których wydaje się, że zwierzęta powinny mieć łatwiejsze życie. Dlatego wywieśmy sikorce słoninę, niech skubana tyje, chleb zamiast do śmietnika połóżmy na parapecie, zawsze się jakaś kawka czy wrona świcie z niego głośno ucieszy, wiewiórce rzućmy orzecha, byle delikatnie, a kotu... kotu uchylmy w najmroźniejsze dni okno w piwnicy. Nawet, jeżeli ten kot zupełnie nie będzie przypominał tej kotki w którą pewnego dnia przed moim obiektywem wcieliła się Ola.
p.s. oczywiście w późniejszej części sesji Ola występuje już bez "futerka", ale to wcale nie oznacza, że w jakikolwiek sposób popieram znęcanie się nad zwierzętami, po prostu się ogrzała  ;)



















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.