Asia.


Dziś w ramach omijania szerokim łukiem zaległości chciałbym pokazać całkiem świeżą, jak na mnie bardzo grzeczną, jeszcze pachnącą utrwalaczem sesję. Z Joanną, która nie dość, że jest piękna, to jeszcze sama fotografuje. Do tego robi to metodą tradycyjną, nie boi się ciemni (młodzieży przypominam, że ciemnia to miejsce służące do wywoływania negatywów i pozytywów, a nie pokój bez światła na prywatce), a nawet nie boi się azotanu srebra oraz kolodionu (młodzież sobie wygoogla co to). Z Asią już kiedyś udało mi się zrobić zdjęcia, więc tym razem nie bała się również mnie, co podobno się moim modelkom zdarza. Mimo paskudnie zachmurzonego nieba, a co za tym idzie marnego światła udało się nam zrobić przyokienną nieco leniwą sesję.














Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.