Posty

Dla czystych wszystko jest czyste.

Obraz
"... Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane. Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą..."*

Już dziecięciem małym będąc zadawałem podobno mocno upierdliwe pytania. Na przykład takie kiedy spytałem babcię czy to nie jest tak, że skoro ksiądz, biskup, papież itp. to pasterze, a wierni to owce to najzwyczajniej w świecie parafianie są trzodą pasioną przez swoich panów dla ich własnego dobra? Od tamtej pory jako chyba jedyny dzieciak w okolicy mogłem sam decydować czy muszę w niedzielę być w kościele. Wybór był dla mnie oczywisty - nie bywałem -  czekając na powrót kolegów od piłki w hamaku wiszącym za domem. Lata później zresztą doczytałem co pierwotnie znaczyło słowo parafianin - polecam dociekliwym. Przez okres dorastania, a potem już dorosłego życia obserwowałem i obserwuję nadal bez grama nienawiści, ale ze zdrowym mam nadzieję dystansem wszystkich tych baców i juhasów wypasającyc…

Jestem lesbijką.

Obraz
Polska - póki co na razie ta wschodnia - krystalizuje nam się jako ostoja normalności i bastion chrześcijańskiej miłości bliźniego do bliźniego. Choć zgniły "zachód" i różne lewackie wywrotowe elementy nie do końca z racji swojego zepsucia to ogarniają. A sprawa jest właściwie prosta. Normalny Polak biega po ulicy ściskając w ręku butelkę z moczem i polewa nim każdego kto normalny nie jest. Normalna Polka ściskając w ręku różaniec skanduje wraz z innymi jej podobnymi słowo "wypierdalać" w kierunku nienormalnych. Dobrym chrześcijańskim mocno zakorzenionym przecież w Biblii zwyczajem jest też rzucić cegłą w bliźniego, albo podpalić mu flagę jaką niesie na plecach. Co bardziej normalniejsi, ale też świadomi edukacyjnego obowiązku martyrologicznego jaki na nich spoczywa względem potomstwa robią ze swoich dzieci żywe tarcze, żeby przypadkiem jakiś krewki, mniej normalny policjant nie sięgnął tatusia pałą. Nienormalna Polska i Europa jest zszokowana, oburzona, a ja najz…

Victoria.

Obraz
"...Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?
Wezbrały rycerskie piersi i płacz powszechny zerwał się w kościele i zrywał się jeszcze kilkakrotnie, gdy ksiądz cnotę, miłość ojczyzny i męstwo zmarłego wysławiał, a i kaznodzieję porwały własne słowa. Twarz mu pobladła, czoło okryło się potem, głos drżał. Uniósł go żal nad małym rycerzem, żal nad Kamieńcem, żal nad zgubioną rękoma wyznawców księżyca Rzeczpospolitą..."
Tak oto onegdaj Henryk Sienkiewicz, który to niewątpliwie poetą wielkim był (pardon, pisarzem) w czasach zaborów, niewoli i wielkiej smuty rozgrzewał serca Polaków, napawał nadzieją, przypominał o czynach bohaterskich, rozbudzał nadzieję. 

Dziś 27 maja roku pańskiego 2018. W narodzie znowu wielki smutek, żal, płacz, darcie szat, szmat i flag. Zupełnie moim…

Awokados diaboli.

Obraz
Koronnym argumentem wegetarian w walce z mięsożercami jest cierpienie zwierząt. Oprócz tego wytaczana jest artyleria mniejszego kalibru, np. ta dotycząca niszczenia lasów i w ogóle matki ziemi pod pastwiska czy uprawy roślin (np. soja) służących jako pasza dla zwierząt hodowlanych. Jako człek rozumny nie mam wątpliwości, że każdy z tych argumentów jest mniej lub bardziej słuszny, niemniej nie widzę też specjalnie powodu do samozadowolenia jaki zazwyczaj reprezentują wegetarianie czy weganie uznając, iż ich marchewka jest zbawieniem dla świata. Kilka dni temu skacząc po kanałach radiowych trafiłem na Trójkę, którą to dawno temu porzuciłem z powodów bardzo politycznych. Ale jak to mówią - stara miłość nie rdzewieje, wiec owa Trójka znowu od niedawna znowu koi mój słuch w czasie jazdy samochodem. I tak właśnie dziś na falach tej stacji rano poruszono kwestię awokado. Owocu z wszech miar zdrowego i mającego dobroczynny wpływ na ludzki organizm (obniża zły i podnosi dobry cholesterol, regu…

Dzikość świń.

Obraz
Było sobie kiedyś dwóch małych chłopców (spokojnie, to nie ci co ukradli księżyc). Obu spotkała w dzieciństwie niebywała tragedia, a sprawcą tejże tragedii był nieduży ptaszek, wróbelek. Jednemu owa mizerna ptaszyna nasrała na czapkę, drugiemu wyjadła ostatnie ziarenka ryżu z obiadowej miseczki. Chłopcy dorastali w silnym i słusznym przeświadczeniu niesprawiedliwości jaka ich spotkała, więc kiedy dorośli postanowili się zemścić. I tu kończy się bajka, a zaczyna prawdziwa, tragiczna historia rozpoczynająca się od tego, że biolog i ówczesny chiński wiceminister oświaty Zhou Jian przekonał przywódcę Mao Zedonga by ten wydał w Chinach bezpardonową walkę na śmierć i życie wróbelkom, które rzekomo miały być głównym winowajcą słabych zbiorów z pól. Gwoli ścisłości postanowiono się też rozprawić z muchami, komarami i szczurami, ale łatwiej było coś postanowić, niż to zrealizować. Muchy i komary zwyczajnie nie chciały w kwestii nihilacji ich gatunków współpracować, zapewne dlatego, że tak nap…

Pepiczki.

Obraz
Wczoraj mieliśmy kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Czyli kolejną martyrologiczną datę w mega martyrologicznym kalendarzu naszego narodu prawie wybranego. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Żydzi zostali narodem wybranym przez przypadek, jakiś boski błąd czy też sztuczki szatana, bo tym narodem powinniśmy być na pewno my. Izraelici co prawda byli w niewoli egipskiej, po ucieczce z niej błąkali się bez GPS'a po pustyni dziesiątki lat, no a potem zły Adolf sprawił im Holocaust. Ale i nasz naród przecież niemało się wycierpiał. Dostawaliśmy nie raz lanie od sąsiadów, a i od sezonowych turystów też, że tak wspomnę Tatarów czy Turków. Co prawda i nam się zdarzało spuścić manto temu i owemu, ale jako naród wolimy raczej świętować własne klęski. Bo martyrologię mamy zapisaną w genach. Nazywamy się milion i cierpimy za miliony i już. Jesteśmy biedni, pokrzywdzeni i pomijani. Wszędzie, w czymkolwiek, gdziekolwiek. Świat dookoła taki zły, groźny, wrogi, a my tacy bied…