Posty

Hipokryzja.

Obraz
Są na tym świecie rzeczy, które się nie śniły filozofom i tak się akurat składa, że większość z nich występuje w Polsce. Tak onegdaj rzekł jeden z moich ulubionych komików i ja się z nim całkowicie zgadzam. Dzięki temu człowiek nie chodzi z wiecznym wytrzeszczem oczu i opadem szczęki i również dzięki temu wiele jest w stanie swoim rodakom wybaczyć. Nawet hipokryzję religijną, która kiedyś mnie mocno irytowała, drażniła, a nawet wkurzała. A dziś jedynie budzi uśmiech. I to wcale nie politowania, bo uważam, że każdy sobie rzepkę skrobie. A o co chodzi? Tym razem o nowy podręcznik szkolny do nauki religii "W blasku Bożej prawdy" którego treść podobno (piszę podobno, bo mimo, iż jestem fanem powieści fantastycznych tej jeszcze nie czytałem) wywołał burzę wśród rodziców uczniów uczęszczających na lekcje religii, a niektórych wręcz zdruzgotał. W artykule poruszającym ten jakże ważki problem padają takie słowa jak dezinformacja, rasizm czy kontrowersja. Przeczytałem artykuł, przecz…

Lato leśnych ludzi.

Obraz
Ależ nic podobnego. Nie mam najmniejszego zamiaru streszczać wam książki Marii Rodziewiczówny pod owym ciut enigmatycznym tytułem czyli Lato leśnych ludzi. Choć o ile pamięć mnie nie zawodzi książkę ową będąc nastolatkiem jeszcze początkującym przeczytałem z przyjemnością. Niemniej nie o owej książce być miało. Ani o polityce też nie będzie. Bo w polityce jak to podczas wakacji nudy. No może pomijając ostatnie obchody święta Wojska Polskiego. Misiu nie został generałem, a Adrian, będący najwyższym zwierzchnikiem tego burdelu jaki Antoś ujeżdża całym sobą, zauważył słusznie, że wojsko Rzeczypospolitej to nie prywatne wojsko. Poza tym nuda. Sezon ogórkowy. A właściwie grzybowy. Bo lasy przynajmniej moje sypią pieprznikiem jadalnym jak rzadko kiedy. Pieprznikiem czyli popularną kurką. Pewnie gdyby moja babcia żyła to by skwitowała, że w 1939 też takie lato było i kurek tyle w lesie. No, ale ponoć wojna z Niemcami ponoć nierychła mimo gulgotania prawicy o odszkodowaniach za okupację, wię…

Przegląd Gdyni.

Obraz
Odpoczywam sobie w Gdyni. To znaczy tak się to nazywa. Bo jaki to odpoczynek, jak nie dość, że z dziećmi to z żoną na dokładkę. Wypoczynek z rodziną (głównie z dziećmi) polega na tym, że albo muszę być z nimi na plaży (jak ja kocham piasek i zapach glonów z Bałtyku) albo aktywnie zwiedzać nieliczne atrakcje okoliczne. W pocie czoła więc albo szukam cienia na plażach miejsko podmiejskich, albo przepycham się przez wielokulturowy tłum w ramach: jestem to przecież zaliczyć muszę. Było już więc zwiedzanie Błyskawicy (Marian kurwa, myślałam, że on większy! Heniek patrz jaka lufa, jakbyś ty taką miał... Pilnuj Brajanka bo się do wody wyjebie!), była też plaża miejska (no bo wiesz Jolka, ja temu chujowi nie daruję, z tą szmatą mnie zdradził! Mamo, mamo, a kiedy pójdziemy na lody? - Zamknij w końcu ryj gówniarzu! Tomek chuju, to piwo jest ciepłe!), był też obowiązkowy punkt programu czyli "tawerna" ze smażoną rybą i frytkami (ryba jak ryba, ale piwo zajebiście zimne! Kierowniku, po…

Czego się boi Andrzej.

Obraz
Wczoraj Andrzej w końcu wyszedł spod łóżka i powiedział: hola, hola zły człowieku. Może nie dosłownie, może nie wprost. Ale powiedział. I sypnął piaskiem w wirujące w zawrotnym tempie tryby pislamu. Zgrzytnęło, jęknęło, para zamiast buch - koła w ruch, to poszła w gwizdek i stanęło. Iskry się jeszcze co prawda nie posypały bo cała partia rządząca wciąż nie może uwierzyć, że to nie żart. Że to nie kolejny sprytny ruch na polecenie naczelnika. Że Jędruś się tak naprawdę nie zerwał z łańcucha. Entuzjaści się radują zmianą zachowania prezydenta nazywanego zazwyczaj Dudapisem, sceptycy jakby trochę mniej, nie bez podstaw doszukując się jednak w tym wszystkim podstępu, niemniej się stało, mleko zostało wylane. Będąc zarówno entuzjastą jak i sceptykiem zadaję proste pytanie: czego się tak wystraszył Andrzej, że przełamał strach wobec swojego wodza? Argument o tym, że będąc prawnikiem nie mógł podpisać takiego bubla mnie bowiem nie przekonuje, gorsze buble bez mrugnięcia okiem po ciemku podp…

Kakaja budziet fjuczer.

Obraz
Kakaja budziet fjuczer? Takie pytanie zadał reporter Eski Rock napotkanemu Rosjaninowi przeprowadzając uliczną ankietę na temat przyszłości Polski. Rosjanin jak to Rosjanin, nauczony, że nawet na ulicy udzielając głosu anonimowo odpowiadać trzeba na wszelki wypadek zgodnie z oczekiwaniami partii i władz najwyższych rzekł, że będzie ta fjuczer dobra, że Polska będzie się rozwijać i rozwijać. Z jednej strony wypadałoby się cieszyć, że tak nasz kraj postrzegają goście, ale z drugiej słuchając tej wypowiedzi nabrałem osobiście podejrzenia, że ów obcokrajowiec wygłaszając taką opinię przekornie miał w myślach mocno utrwalony obraz rolki papieru toaletowego oraz znanej wszystkim podstawowej czynności do jakiej się owego papieru używa. Bo czymże innym niż przekorą można wytłumaczyć fakt, iż przyszłość świetlaną widzi się przed krajem, który będąc jednym z najmłodszych członków Unii Europejskiej - i co za tym idzie najbardziej korzystającym z unijnych dobrodziejstw - robi wszystko, by standar…

Pod sutanną najciemniej.

Obraz
W mojej wiejskiej przychodni przyjmował kiedyś lekarz, który wiecznie palił papierosy w związku z czym zalatywał popielniczką może nie na kilometr, ale na parę dobrych metrów na pewno. Co do zasady odkąd pamiętam w ogóle unikam lekarzy, ale już takich szczególnie omijam szerokim łukiem niekoniecznie chcąc korzystać z ich wiedzy i doświadczenia. Tak samo jak przy zakładaniu ogrodu nie posłuchałbym wskazówek ogrodnika który ma wybetonowane podwórko czy w kwestii ubioru nikomu doradzać nigdy nie zamierzam bo sam się lubię ku rozpaczy mej małżonki ubierać jak dziad. Tym bardziej więc od lat niezmiennie bawiło mnie i bawi do dziś coś takiego co się nazywa nauki przedmałżeńskie, zwłaszcza te organizowane przez parafie (choć te odbywające się w poradniach rodzinnych zdominowanych przez stare panny lepsze wcale nie są). Nauki zwane są także katechezami przedmałżeńskimi i na nich właśnie ludzie zobowiązani do życia w czystości i z ustawowym zakazem posiadania żony oraz dzieci uczą innych w jak…

Pomasuj mi konia.

Obraz
Do tej pory byłem przekonany, że prym w politycznych idiotyzmach wiodą posłowie klubu PiS. Jak nie pewna wszystkożerna posłanka ze swoimi pseudonaukowymi teoriami dotyczącymi kobiet to Szyszko zgłaszający do prokuratury jako przestępstwo wpisanie Białowieskiego Parku Narodowego na listę światowego dziedzictwa lub wtórująca mu w poziomie "inteligencji" pani premier informująca społeczeństwo, że obóz koncentracyjny w Oświęcimiu to doskonały dowód na to, że państwo powinno chronić swoich obywateli. Oprócz tego historie z carycą Katarzyną, cenzura WOŚP w "publicznej" telewizji, San Escobar, wielka słabość ministra obrony do młodych chłopców i bomb termobarycznych rozsadzających parówki czy "wielkie zwycięstwo" Szydło w Brukseli podczas wyborów szefa Rady Europy. Przykładów można by mnożyć wiele, bo powszechnie wiadomo, że gdzie rozum śpi tam budzą się demony, a po tej stronie demonów jest wiele i ciągle są nienasycone. Ale inne, niestety prawdziwe stare przy…