Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Patykiem po mapie.

Obraz
Tak już na koniec roku, patykiem po mapie, czyli wyprawy niedalekie i bliskie. Niedalekie bo tuż "nad" Łódź, tuż nad Zgierz, a spod mojego domu nową autostradą to raptem godzinka jazdy z naruszeniem przepisów o ograniczeniu prędkości. A bliskie bo od lat wielu pojawia się tam grupa ludzi wśród których co prawda nie można ani na chwilę stracić czujności bo zrobią Ci głupie zdjęcie, ale można się z nimi wyluzować, napić paliwa rakietowego i innych destylatów, o których pochodzenie lepiej nie pytać, pogadać przy ognisku do rana, przypalając sobie kiełbaskę, a z niektórymi nawet można się przytulić i nie być posądzonym o zachowania erotyczne. Miejsce mi szczególnie bliskie bo tam właśnie rozpoczął się mój związek ze średnim formatem, a wyjaśnić muszę, że większość uczestników tych spotkań to fanatycy fotografii tradycyjnej, wyjadacze ciemni fotograficznych i posiadacze zapasów chemii większych niż znaleziono po pokonaniu reżimu Saddama Husajna.
Nie sposób tu nie wspomnieć o Matc…

Meggi.

Obraz
Moja ulubiona sąsiadka z Wrocławia. Magda lubi wodę. Nie przeszkadzało jej to, że na początku października temperatura powietrza nie przekraczała 8 stopni na plusie... a o temperaturę wody pytajcie Magdę :) I żeby była jasność, nie byłem tym złym Niemcem co go nie chciała Wanda i wylądowała w Wiśle... sama wlazła ;) W sesji uczestniczyła oczywiście Magda, Wisła, (przed Warszawą, więc w miarę czysta), kiev i tmax.












Beata.

Obraz
Oto nadszedł grudzień. Grudzień jak wiadomo to czas szalonych zakupów, migających lampeczek i Kewina samego w domu. Nie będę tu się rozpisywał o odruchach wymiotnych jakie mną targają tylekroć ilekroć muszę (a kiedy piszę, że muszę to znaczy, iż wyczerpałem całą listę wymówek, żeby nie musieć) udać się do jakiegoś, pobliskiego, choćby najmniejszego centrum handlowego. Nie napiszę ani jednego zdania o kierowcach dla których jazda po drodze jest jak Call of Duty. Albo Oni, albo nikt! Nie wspomnę też niezwykle rzewnie i czule i naszych drogowcach... jeżdżą sobie dużymi, to im rowy nie straszne. Za to zacznę (mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu) uzupełniać w grudniu zaległości zdjęciowe. Aż wstyd przyznać się kiedy ostatni raz dodałem post, a skoro wstyd to nie przyznam się ;D
Przedstawiam Beatę. Piękna, zgrabna, mądra, długowłosa, długonoga i młoda kobieta. Sąsiadka rzec można. Takie sąsiadki to duma gminy ;) Beata wpada do mnie od czasu do czasu i w tenże sposób tworzymy w tymże o…

Romantyczność.

Obraz
A oto kolejny sierpniowy poranek, tym razem z udziałem Magdy Szewczyk, mojej ulubionej wrocławianki i niezmordowanego Andrzeja Bersza. We wcześniejszych ustaleniach i podczas przedsesyjnej kawo-herbaty ustaliliśmy, że spróbujemy opowiedzieć o spotkaniu dwójki kochanków, czy się udało oceńcie sami. Oprócz wyżej wspomnianych aktorów udział w sesji wzięła holenderka moich sąsiadów(za udostępnienie pięknie dziękuję) oraz kiev 88 z tmax400.