Przejdź do głównej zawartości

Posty

666

  "...Poszłabym za tobą do samego piekła. Ale za gorąco, ale za gorąco. Ale jeszcze bym się spiekła!" To oczywiście fragment znanej i popularnej drzewiej piosenki, o tytule "Poszłabym za Tobą", zespołu Breakout, z pięknym wokalem niezapomnianej Miry Kubasińskiej i słowami autorstwa Tadeusza Nalepy i Franciszka Walickiego, wyśpiewanej po raz pierwszy w 1969 roku. Dziś ta piosenka miałaby marne szanse trafić na listy rozgłośni radiowych, nie mówiąc już o zostaniu popularnym przebojem w kraju nad Wisłą. Bo nad Wisłą wszystko skisło. Skisło w katolickiej słomie wymieszanej z ciemnotą i zabobonem. Najlepszym przykładem jest wieloletnia walka środowisk okołokościółkowych z liczbą 666. A konkretnie z nadmorską linią autobusową wożącą ludzi na Hel. 666 plus słowo Hel, kojarzące się niektórym z angielskim hell, czyli piekłem, wywołało wrzenie pod niejedną kopułą, która co do zasady powinna zawierać mózg, a nie gnojowicę. Poniżej kilka cytatów przeciwników tej linii: "„A...

Ach ta dzisiejsza młodzież.

 Nie mam pojęcia jak to wygląda w innych krajach, w innych społecznościach. Ale u nas w rodzimym grajdołku "achowanie" mamy niejako we krwi. Kiedy byłem młody, z ust starszych nie raz słyszałem: "ach ta dzisiejsza młodzież", kiedy jestem starszy, z ust wielu rówieśników słyszę to samo. Plus jeszcze modne są: "za moich czasów" oraz "kiedyś to było inaczej". I szczerze mówiąc nie mam pojęcia, skąd to się bierze. No dobrze, za moich czasów i kiedyś to było inaczej, da się jeszcze jakoś wytłumaczyć, bo faktycznie świat nie stoi w miejscu, świat się zmienia, a nowinki technologiczne skróciły obieg informacji z tygodni do sekund, przesyłany zaś obraz pozwala mieszkańcowi Australii uczestniczyć on-line w koronacji Karola, króla Brytów. Można rzec, że świat się skurczył do niewielkiej szklanej kuli, w której kiedyś po potrząśnięciu, wokół figurki tańczącej pary wirował "śnieg", a dziś wirują pierdyliardy informacji i obrazów. Więc ...

Pando.

 Jeden pando, drugi pan nie do. Ale to Pando, akurat daje. Daje schronienie ptakom, ssakom, gadom, płazom i owadom, oraz 68 gatunkom roślin, tworząc samym sobą bardzo specyficzny ekosystem, którego początki naukowcy ostrożnie oceniają na około 14 tysięcy lat, czyli na koniec ostatniego wielkiego zlodowacenia naszego globu. Pando w największym uproszczeniu to po prostu las. Las topoli osikowej o powierzchni 40 hektarów - wielkość około 30 boisk piłkarskich. Znajduje się w USA - w górach Wasatch w stanie Utah, na brzegach jeziora Fish Lake i lokalnie jest nazywany Trzęsącym się Gigantem. Nie byłoby w tym lesie nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że drzewa topoli osikowej nie wyrastają bezpośrednio z gleby, a ze wspólnego dla wszystkich sąsiadujących z nimi w tej kolonii osik, systemu korzeniowego. Oznacza to, że każde z 47 tysięcy drzew tworzących kolonię jest identyczne pod względem genetycznym, a wiec są uznane przez naukowców za jeden organizm. Największy organizm na naszej planecie,...

Do Wojtusia z popielnika...

Do Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga, chodź opowiem ci bajeczkę, bajka będzie długa... W Polsce żyje około 1% wyznawców prawosławia. Czyli, biorąc pod uwagę ich kalendarzowe przesunięcie w czasie, imprezy pod tytułem Boże Narodzenie, dopiero dziś można z ulgą popuszczając pasa powiedzieć: koniec - święta, święta i po świętach. Naród się wyświętował, teraz można wracać do roboty, odpocząć psychicznie i fizycznie. Choć są tacy, którzy ten powrót utrudniają, zwłaszcza w sferze psychiki. W ferworze tuż przedświątecznym, tym katolickim, w oko wpadła mi połajanka, napisana przez księciunia, czyli tak jakby księdza. Dotyczyła ona kwestii nader istotnej, bo modnej, bo poruszanej co i rusz przez przeciwników chrześcijaństwa jako takiego w ogóle. Otóż księciunio, z żarem na bank płynącym z nieba, grzmiał i gromił wszystkich tych, co twierdzą, że chrześcijaństwo i w ogóle kościół katolicki to notoryczni złodzieje świąt pogańskich, w najczęstszym kontekście słowiańskich. No może nie tyle sam...

Ucho od śledzia.

W zamierzchłych czasach, dawno, dawno temu, kiedy byłem młody i po niebie jeszcze latały pterozaury używaliśmy zwrotu "ucho od śledzia", oznaczającego nic. Figę z makiem. Null. Zero. Zakładaliśmy się o ucho od śledzia, obiecywaliśmy w grach wygranemu ucho od śledzia, nagradzani byliśmy przez rodziców za posprzątanie swojego pokoju uchem od śledzia. Powszechnie bowiem uważano, że dzieci i ryby głosu nie mają, ale dodatkowo ryby, czyli chociażby śledzie, uszu też nie posiadają. Jakże się myliliśmy wtedy, my, nasi rodzice i nawet te pterozaury. Okazuje się, że śledzie mają doskonały i bardzo czuły słuch. Naukowcy odkryli również, że śledzie słuchu owego używają w nieco niecodzienny dla nas sposób, albowiem do nasłuchiwania pierdów współtowarzyszy z ławicy. Widzieliście kiedyś film przyrodniczy z ławicą śledzi? Tysiące ryb w jednej zbitej masie, wykonujących manewry unikowe przed drapieżnikami, jakby sterował nimi jeden mózg. W lewo, prawo, do góry, po skosie w dół. Ostra jazda b...

Kopalnie Króla Salomona.

Mityczne kopalnie Króla Salomona od tysięcy lat (poszukiwali ich już starożytni Grecy) rozpalają wyobraźnię podróżników, archeologów, poszukiwaczy, czy pragnących się wzbogacić awanturników wszelakiego autoramentu. W XV wieku portugalskie wyprawy poszukiwały śladów kopalni na terenie współczesnego Zimbabwe, a Krzysztof Kolumb wierzył, że znajdują się na Haiti. W bliższych nam czasach emocje dodatkowo podsycała napisana w 1883 roku powieść autorstwa Henrego Ridera Haggarda "Kopalnie Króla Salomona", opisująca odkrycie tychże tajemniczych kopalni i która to doczekała się co najmniej kilku ekranizacji kinowych, jeszcze bardziej nakręcając atmosferę wokół największego mitycznego izraelskiego króla Salomona i pochodzenia jego bogactwa. Początkowo wierzono, że kopalnie kryją złoto, diamenty, lub chociażby srebro - wszak nie bez powodu to właśnie za rządów biblijnego Salomona nastąpił największy rozkwit państwa hebrajskiego i powstawały, wedle różnych zapisów najokazalsze budowle ta...

Proszę Pana...

Wczoraj na warszawskim Żoliborzu odbył się protest kobiet przed domem Kaczyńskiego. Nie mam pojęcia czy wszystkie uczestniczki były trzeźwe, ale zdecydowanie protest miał charakter pokojowo barowy: transparenty zachęcały Jarka do wyjścia i wspólnego dania w szyję, wyjaśniały też Jarkowi, że lepiej golnąć sobie nawet z próbówki, niż rodzić dzieci w kraju przez niego rządzonym, oraz raz przez chwilę tłum poniosło i skandowano: "będziesz siedział". Nie padło co prawda żadne wyjaśnienie gdzie, ale zakładam, że chodziło o tradycyjne miejsce przy stole wigilijnym dla zbłąkanego wędrowca, czy jakiegoś dziada. Było też trochę kartonów z tendencyjnymi pytaniami typu: Jarek co Ty wiesz o kobietach? Te i inne pytania pozostały niestety bez odpowiedzi. Raz, że okolice domu Jarka ochraniała i blokowała policja jak zwykle w znacznej masie, dwa Jarka zwyczajnie w domu nie było. Nie, żeby tam zaraz ze strachu wywołanego wizją parasolki otwieranej w dupie, Jarek po prostu nie rozumie. To znac...