Pokłosie.

Mamy już pierwsze efekty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Na Wyspach Polaków biją. I niestety zabijają. Szok dla naszych rodaków tym większy, że nie biją na ulicach tych o ciemniejszej skórze, ani tych w turbanach. Tylko białych. Jak to tak? Żeby biały białego? W biały dzień? I za co? Za polski język na ulicach? Za przyjmowanie pracy jakiej nie chce wykonywać żaden angol? Za kiełbasę, powidła i prawdziwy chleb? Zamiast parówek z papieru toaletowego, fasolki poprawiającej poranny pierd i dżemu ze startej na grubo skórki pomarańczy? Za polskie dziewczyny w niczym nieprzypominające klasycznej brytyjskiej szkapy pociągowej? Za wódkę czystą, a nie tą rudą pędzoną na myszach? No za co ta niewdzięczność i ta nieuzasadniona nienawiść? Ano za jajco. Czyli za nic. Bo tak naprawdę ciemny prosty lud w chwilach frustracji nie potrzebuje żadnego pretekstu, żeby komuś w mordę dać i skopać go na chodniku. Jedyne czego potrzebuje to wskazania celu na którym można wyładować gniew. I ktoś tym biednym angolom pokazał akurat biało czerwonych. Którzy dosyć mocno zalali w ostatnich latach Wielką Brytanię, przez co są niestety łatwym celem, bo wszędzie przecież można na "polaczka" trafić. A na kimś trzeba w końcu się wyładować. Za brexit! Za wyjście z UE! Za to, że dopiero po głosowaniu większość głosujących sprawdziła za czym głosowali. Za to, ze mimo usilnych starań polskiego rządu Polska wciąż w UE pozostaje.
Oczywiście, żeby nie było brytyjska policja dwoi się i troi, ale łatwiej jest zapobiec planowanemu zamachowi terrorystycznemu niż agresji na tle narodowościowej w mikro skali. Łatwiej złapać Ahmeda z trotylem w gaciach na bramce lotniska niż paru krzepkich młodzieńców z bejsbolami wypatrujących ofiary na ławeczce w parku. Ze względu na zauważalną gołym okiem nieporadność angielskich stróżów prawa do Londynu nawet poleciał polski minister. Nauczać. Niechaj narodowie wżdy brytyjscy znają iż Polacy nie matoły o pogromach wiedzę mają. Co tam wskórał nie wiadomo. Ważne, że swym gestem wyraził solidarność ze swoimi wyborcami (ponad 60% głosujących polaków w Anglii zagłosowało na PiS), a wracając do ojczyzny symbolicznie wskazał rodakom rozwiązanie. Wracajcie! Wracajcie do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych, do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem, gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała... eeee sorry. Zły kierunek. Na Litwę byście tylko niepotrzebnie zajechali, a tam też naszych biją. Wracajcie do nas! Gdzie Wasza mała ojczyzna jest w każdym słowie, a słowa są najprostsze - chleb, mama, dom gościnny i Wisła i Mazowsze i jest w czerwieni maków i w białych kwiatach wiśni w piosenkach wszystkich ptaków i w każdej naszej myśli w mazurku chopinowskim i w czarnym węglu Śląska i tu, gdzie serce mówi, że to jest właśnie Polska. Po prostu wracajcie kochani. Tu czeka na Was wasz wymarzony rząd, wasz Macierewicz, Ziobro, wasza Szydło z worka Jarka, wasza nowa lepsza telewizja bez masona Owsiaka i żyda Orłosia, wasze pińcet plus (ale niestety w złotówkach nie w funtach) wasza godna starość z tanimi lekami jak się wam uda dociągnąć wcześniej do wieku 75 lat, tu czeka na was z utęsknieniem nawet ksiądz proboszcz.  Wracajcie! Za chwilę będzie u nas jak w Dubaju. To znaczy jeśli chodzi o temperatury to już jest (35 w dzień, bliżej zera w nocy - jak na pustyni). Kobiety jeszcze bez burek co prawda wychodzą z domów, ale to się zmieni. No i jak wrócicie to dzięki waszym podatkom staniemy się bogaci jak Dubaj i nikogo już nie zdziwią narty w środku lata, łyżwy w lipcu czy sanki w sierpniu. Bo kto bogatemu zabroni? Tylko wróćcie!
Na dowód prawdziwości moich słów i w ramach tradycyjnej okrasy słowa pisanego obrazkami (tak wiem, niektórzy nie czytają tego co piszę, a jedynie oglądają, ale doszły mnie ostatnio słuchy są też tacy co czytają, ale nie oglądają) przedstawię krótką sesję jaka powstała na potrzeby promocji łódzkiego szejkanatu całkiem niedawno, bo na początku września tam gdzie brzęczały pszczoły i beztrosko rosły polne kwiaty. Czyli w uroczym Krzętowie nad Pilicą podczas pleneru Adela Photo Pathology. Co prawda przypadkowa pani wracająca z plaży w ten było nie było upalny dzień była nieco zdegustowana i zaskoczona, ale myślę, że sesja się udała.
Dziękuję modelkom, modelowi, wsparciu technicznemu i sponsorowi z Dubaju za śnieg ;)









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.