Oksymoron.

Oksymoron to ni mniej ni więcej tylko metaforyczne zestawienie wyrazów o przeciwstawnym, wykluczającym się znaczeniu. Przynajmniej tak twierdzi słownik polskiego Państwowego Wydawnictwa Naukowego, a ja nie mam najmniejszych podstaw, żeby im nie wierzyć. Co więcej, kiedy postanowiłem w ramach nudy bożonarodzeniowej przyjrzeć się głębiej tej definicji zauważyłem, że oksymoron jako taki stał się nieodłączną częścią naszego życia. Doskonałymi przykładami oksymoronów choćby polskich funkcjonujących od lat w przestrzeni publicznej są: państwo przyjazne obywatelowi, katolik miłujący bliźniego, uczciwy polityk, policjant służący obywatelom a nie kasie państwowej, bank godny zaufania, raty zero procent, umowa o pracę, świąteczna wstrzemięźliwość w jedzeniu, postanowienia noworoczne oraz ostatnimi laty: mroźna zima. Gdzie się człowiek nie obejrzy zewsząd otaczają go oksymorony. Postanowiłem więc nie być gorszy i też dołożyć swoją cegiełkę do (uwaga, wymyślone słowo) oksymoronizacji świata. Okazało się to zupełnie nietrudne, a wręcz już dokonane. Bowiem pewnej późnej wiosny, w pewnej niewielkiej nadmorskiej miejscowości, cichej i spokojnej wybrałem się z brzydkim aparatem i piękną modelką Olą, na równie piękną, odludną polanę położoną wysoko na klifie nadbałtyckim. Gdzież oksymoron ktoś spyta? Zaraz pokażę. Co wyszło ze spotkania fotografa aktowego z aktową modelką. Oksymoron jak nic.















 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.