Przejdź do głównej zawartości

Oksymoron.

Oksymoron to ni mniej ni więcej tylko metaforyczne zestawienie wyrazów o przeciwstawnym, wykluczającym się znaczeniu. Przynajmniej tak twierdzi słownik polskiego Państwowego Wydawnictwa Naukowego, a ja nie mam najmniejszych podstaw, żeby im nie wierzyć. Co więcej, kiedy postanowiłem w ramach nudy bożonarodzeniowej przyjrzeć się głębiej tej definicji zauważyłem, że oksymoron jako taki stał się nieodłączną częścią naszego życia. Doskonałymi przykładami oksymoronów choćby polskich funkcjonujących od lat w przestrzeni publicznej są: państwo przyjazne obywatelowi, katolik miłujący bliźniego, uczciwy polityk, policjant służący obywatelom a nie kasie państwowej, bank godny zaufania, raty zero procent, umowa o pracę, świąteczna wstrzemięźliwość w jedzeniu, postanowienia noworoczne oraz ostatnimi laty: mroźna zima. Gdzie się człowiek nie obejrzy zewsząd otaczają go oksymorony. Postanowiłem więc nie być gorszy i też dołożyć swoją cegiełkę do (uwaga, wymyślone słowo) oksymoronizacji świata. Okazało się to zupełnie nietrudne, a wręcz już dokonane. Bowiem pewnej późnej wiosny, w pewnej niewielkiej nadmorskiej miejscowości, cichej i spokojnej wybrałem się z brzydkim aparatem i piękną modelką Olą, na równie piękną, odludną polanę położoną wysoko na klifie nadbałtyckim. Gdzież oksymoron ktoś spyta? Zaraz pokażę. Co wyszło ze spotkania fotografa aktowego z aktową modelką. Oksymoron jak nic.















 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Majtki wyklęte.

 Jest taki stary dowcip, mówiący o tym, że kiedyś, żeby zobaczyć kobiece pośladki należało rozchylić majtki, a dziś, żeby zobaczyć majtki, należy rozchylić pośladki.  Natenczas właśnie , dzięki impulsowi słownemu od Pani Zofii przedstawię w miarę zwięźle historię damskich majtek. Historię teoretycznie długą jak pantalony, ale tak naprawdę jeśli chodzi o przedział czasowy to skąpą jak stringi. Wydawać by się bowiem mogło, że kobieca bielizna jest czymś tak oczywistym i naturalnym, że na pewno pierwsze majtki założyła Ewa zaraz po wygnaniu z raju i jedyne co jest w tej historii niejasne to tylko to jakiej były firmy. Tymczasem jak się okazuje nic bardziej mylnego, przez wiele, wiele wieków gacie jako okrycie intymnej części ciała były czymś zarezerwowanym tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Taki na przykład żyjący 5300 lat temu na terenach dzisiejszego Tyrolu słynny człowiek lodu Ötzi, oprócz wierzchniej odzieży miał na sobie specjalną skórzaną przepaskę chroniącą genitalia. W XIII ...

Tyci, tyci.

Podobno ludzki organizm rośnie średnio do 20 roku życia. Potem mówi pas, koniec, wyżej nie da rady, ale kurcze zobacz ile mamy miejsca jeszcze po bokach. I żeby nie było, że to tylko dowcip to ostatnimi laty naukowcy z rożnych krajów (w tym również i Polski) postanowili zająć się kwestią otyłości i to otyłości szczególnej bo tej dotykającej żonatych mężczyzn. No i wyszło im czarno na białym, że tyją oni częściej, szybciej i w większej ilości niż ich nieżonaci rówieśnicy. Co jasno dowodzi kto jest bezsprzecznie winien temu, że faceci po ślubie grubieją. A wszystko się zaczęło oczywiście od Ewy, która sama zeżarła całe jabłko i biedny Adam musiał zjeść tłustego węża i potem nie mógł przejść przez ucho igielne i tak wylądował poza rajem, gdzie Ewa ujrzała jego nagość, której on sam wcześniej nie dostrzegał z powodu zaawansowanej lustrzycy, a jak wiadomo luster jeszcze wtedy u bogu nie było. Czy jakoś tak to szło, dokładnie już nie pamiętam, bo na religię przestałem chodzić dosyć wcześnie ...

Zombie.

Kiedyś (w tym wypadku słowo kiedyś oznacza jakieś dwadzieścia pięć lat wstecz) obejrzałem kilka filmów o zombie i dałem sobie spokój z kolejnymi. Czemu? Bo były do znudzenia powtarzalne. Nagła zaraza, epidemia, hordy żywych trupów, garstka niezarażonych i nieustająca zabawa w kotka i myszkę z tymi co mają mózg i tymi co chcą go zjeść. Strzelby, siekiery, piły łańcuchowe... zieeeew. Czyli nuda. Flaki (najczęściej dużo flaków) z olejem. Dlatego szerokim łukiem omijałem ten gatunek i poza dwoma wyjątkami nadal omijam. Pierwszym wyjątkiem był Zombieland. Rzec by można lekka i przyjemna komedyjka o zombie, dodatkowo z dwójką aktorów, których lubię, czyli Bill Murray grający samego siebie i Woody Harrelson. Drugim filmem, który mi się spodobał (ale to raczej ze względu na robiące wrażenie kadry i ujęcia) był/jest: Jestem legendą. Z Willem Smithem. Reszta jakoś mi nie podchodzi i już. I chyba dobrze, bo jak pokazało życie, nasze ludzkie wyobrażenia o zombie szerokim łukiem rozmijają się z rze...