Romantyczność.

Spokojnie, nie zamierzam Wam tu cytować Mickiewicza. Nie, żebym do gościa coś specjalnie miał... no dobra, mam. Przynudzał i to okrutnie, ale to można dopiero stwierdzić w naszych czasach, kiedy MEN postanowił szkolną dziatwę umęczyć jego wierszowaniem. W czasach sobie współczesnych na pewno był na topie jakby to określiła młodzież (choć pewnie dla młodzieży moje określenia to też już przynudzanie). Tak czy siak nie o tego wieszcza tu chodzi.Właściwie to chodzi o romantyczność jak u wieszcza, ale taką swojską, między ludzką. Taką klasyczną, ale nowoczesną, bez wielkich słów i bez cierpienia między wierszami. Kiedy pan poznaje panią i między nimi coś tam iskrzy. I wtedy ten pan i ta pani po wstępnej fazie podchodów (bo jako gatunek lubimy podchody) ... ten teges no. Budzą się potem rano i wcale im nie przeszkadza to jak im z buzi pachnie, ani to czy mają stopy umyte. Po prostu chcą się ze sobą tak budzić co ranek. I taką Romantyczność chciałbym dziś pokazać. No dobra, taką romantyczność po mojemu, bo jednej deski na dole zabrakło... ale daję słowo, nie ja ją wyrwałem.
Zapozowali: Paula i Dawid.
Adela Photo Pathology 2015/2.











Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.