Wiosna.


Wybory, wybory, wybory! O jakież to były wybory. Bo wiecie i rozumiecie. Bo ten tego, ale tamten nie tego, za to ten tu, a tamten tam. I teraz kiedy wreszcie emocje opadły jak pewna część ciała impotenta (tzn opadły, ale wykazują pewne funkcje życiowe) można wreszcie odetchnąć. Nacieszyć się wiosną, świeżością i widokami. No prawie tym wszystkim na raz. Bo maj, niezależnie od kalendarza politycznego swoje zrobił. Kwiaty kwitły i przekwitły nie czekając na dane Komisji Wyborczej. Bzy już się sypią, kasztanowce podobnie i wiśnia w sadach już dawno kwiecię pogubiła. Plany romantycznych spacerów wśród bieli płatków i bzyczenia pszczół możecie odłożyć na przyszły rok. Dlatego gwoli małego (i mam nadzieję miłego) wspomnienia ostatniej wiosny pokażę pannę A. Wybaczcie mi kolor tym razem, i zanućcie razem ze mną i wspólnie z Kasią N. kawałek Hey pt. 4 pory:

"Pamiętam tylko, że była wtedy wiosna
Wiadomo - maj, te sprawy... drzewa całe w pąkach
Serce pojemne jak przedwojenna wanna
I pragnienie, by ją wypełnić
Uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia
Runęłam w nią rozkładając ramiona
Spadałam całe lato i bym się roztrzaskała
Gdyby nie spadochron z wyrzutów sumienia
Mam czyściutkie sumienie
I bilet pewny do nieba bram..."

















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.