Jest taka kotlina, co usta mężczyzny rozchyla, co uda kobiety odsłania, jest taka kotlina... jak to onegdaj śpiewała bezczelnie erotycznie Jopek, wykorzystując do tego tekst wiersza Stanisława Grochowiaka. W oryginale było co prawda o wietrze, ale dziś u mnie będzie jakby troszkę o kotlinie, więc sami wiecie, rozumiecie, licentia poetica swoje prawa ma. W Polsce mam ulubione dwie siostrzane praktycznie kotliny, co usta me rozchylają. Jedną mniejszą Kłodzką i drugą większą Jeleniogórską. Nie żeby inne kotliny, kotliszcza czy kotlinki były mniej urokliwe. Po prostu te dwie wymienione przeze mnie jako przyszły geolog przedreptałem wszerz i wzdłuż, a jak się tyle drepcze, to trudno się nie zakochać, bo nie samą miłością do kobiet wszak człowiek żyje. Tak więc (uwielbiam zaczynać zdanie od "tak więc", mimo, iż wiem, że właśnie w tym momencie gdzieś w świecie umiera jeden polonista) dziś będzie o tych właśnie kotlinach. Które to kotliny posiadały, a właściwie posiadają póki co jesz...
Fotografia niepotrzebna.