Jakiś czas temu zostałem zmuszony sytuacją do spędzenia dwóch godzin czasu na nic nie robieniu. Żeby było jasne, jestem specjalistą w nic nie robieniu, ale pod warunkiem, że to ja wybieram czas i miejsce nicnierobienia. W tym konkretnym przypadku zostałem zwyczajnie zaskoczony. Wybrałem więc kawę i przeglądanie mocno wymiętych czasopism. Z góry odrzuciłem te o motoryzacji. Motoryzacja mnie jakoś zwyczajnie nigdy nie kręciła. To znaczy kręci mnie jak kółka się kręcą i na głowę nie pada. Choć czasami kręci mnie jak pada, ale to tylko przy okazji jazdy na jednośladzie. Kiedy są cztery kółka to ma jechać i się nie psuć. A czy to ma taki znaczek czy sraki to mi już jakby to powiedzieć pod względem estetycznym obojętne. Odrzuciłem też czasopisma o zawartości skierowanej głównie do panów. No bo wiecie... ja w sumie zawartość tych czasopism mam na żywo, więc czułbym się jak rolnik na przymusowych wczasach nad Bałtykiem. Po co grzebać patykiem w jałowym piasku? Zostały mi w...
Fotografia niepotrzebna.