Holenderka.

Holenderka czyli campingowy domek na kółkach moich sąsiadów. Za wypożyczenie którego oczywiście dziękuję Michałowi.
No i Sylwia. Jadąc na plener fotograficzny zboczyła łaskawie z drogi. Dała się namówić na kawę w altanie i na kilka zdjęć. Kobieta tak kobieco ciepła i z taką niewymuszoną wewnętrzna radością i uśmiechem ,że w trakcie rozmowy zacząłem się rozglądać za okularami przeciwsłonecznymi.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zombie.

Szecherezada.

Lech, Czech i Rus.