Posiadam w podręcznym zbiorze moich wspomnień wiele obrazów z przeszłości, choć przyznać trzeba, że od zawsze wyświetlały się one przypadkowo, wywołane jakimiś zdarzeniami, słowami czy obejrzanym filmem, nie mam bowiem w zwyczaju siadać i rozpamiętywać minionych lat. Takim wspomnieniem jest i to, kiedy dziecięciem jeszcze będąc wraz z rodzicielką z okazji różnych niezbędnych zakupów bywałem w centrum Warszawy - w tak zwanych Domach Centrum. W pasażu, dziś imienia Wiecha siadywał wówczas starszy już pan, niewidomy, obowiązkowo zawsze w berecie i z harmonią, na której wygrywał różne melodie. Obok pana, oprócz psa przewodnika i pudełka na datki stał zawsze kartonik z informacją, iż pan ten jest byłym Powstańcem Warszawskim. Dostawałem wtedy od mamy monetę, którą nieco onieśmielony zanosiłem niewidomemu harmoniście. Owo wspomnienie prawie zawsze przywołuje kolejne podobne i okazuje się, że z czasów dzieciństwa pamiętam wielu niepełnosprawnych, choć wtedy mówiło się inwalida. Znakomita więk...
Fotografia niepotrzebna.