Nie powiem żebym jakoś szczególnie za boksem przepadał. Czasami, kiedy biją się ci sławni to nawet obejrzę, jeśli płacić za to dodatkowo nie trzeba i transmisja walki jest w ludzkich godzinach. Ale co do zasady nie ekscytuję się i już. Piłką nożną zresztą też nie oraz wieloma innymi dyscyplinami. Kiedy więc z Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro wyrzucono najpierw jednego, a potem drugiego z braci Zielińskich niespecjalnie mnie to wzruszyło. Tak jak nie ruszyło mnie rzucenie legitymacją prezesowską przez Kołeckiego, czyli szefa Związku Polskich Sztangistów. Ot takie rozdzierania szat na pokaz i pod publikę. Co jak co, ale w tej dyscyplinie odkąd pamiętam stosowało się i stosuje wszelką możliwą farmakologię, legalną, półlegalną, nielegalną i taką o której jeszcze nikt nie wie, więc nie wiadomo jak ją zaklasyfikować. Dzięki niej od lat produkuje się zawodników na tej samej zasadzie jak hoduje się teraz trzodę chlewną. Kiedyś taki prosiaczek, zanim trafił pod nóż i na stoły przez rok (ty...
Fotografia niepotrzebna.