Zazdrość to bardzo nieładne uczucie. Bo przecież nieładnie jest komuś zazdrościć. Że ma lepsze auto albo szczuplejszą i bardziej cycatą żonę. Większy dom, więcej dzieci, dobrą pracę, mniej dzieci, nie ma w ogóle żony tylko koleżanki, groźnego psa, zmarłą teściową lub obraz Picassa w salonie nad kominkiem. Czy, że był dwa razy na Bora Bora w wakacje, a nam się nie trafiło nawet raz bara bara. Albo, że szwagra stać na whisky z colą, a nam tylko wystarcza na wódkę z herbatą. Najzwyczajniej w świecie szkoda czasu i żółci na takie uczucia. Lepiej się cieszyć z tego co mamy, nawet jeśli w porównaniu do innych mamy niewiele. Ale sami wiecie... no taka już ludzka natura, że jak zadra cudze powodzenie gdzieś w małym palcu dłoni tkwi pod skórą i swędzi i dokucza. Sam zazwyczaj mam tak, że cieszę się z sukcesów bliźnich moich. A jeszcze jak się dobrze wiedzie komuś znajomemu to cieszę się podwójnie. I wcale nie dlatego, że liczę na darmowe piwo czy pół litra. Po prostu zdaję sobie sprawę, że cu...
Fotografia niepotrzebna.