Ostatnio ktoś mi w dyskusji zarzucił, że zanadto zajmuję się polityką będąc nie politykiem. Dziś więc w ramach odżegnywania się od spraw najbliższych nierobom i karierowiczom (jakże więc bliskich i mnie) poruszę kwestie moralno społeczne, czyli kwestie "dojrzewania", zwłaszcza ze strony tak zwanej męskiej, ponieważ tą stronę znam najlepiej, co nie znaczy, że wystarczająco. W czasach dorastania, zwanego nie wiedzieć czemu dojrzewaniem (wszak człowiek dojrzewa całe życie, a Ci z jakiś tam przyczyn niepochowani dojrzewają i po życiu) każdy przyzwoity chłopiec myśli o kobietach. Nie żebym chłopców myślących w wieku dorastania o innych chłopcach za nieprzyzwoitych uważał, niemniej wychowałem się w czasach kiedy jak była zabawa w dom, czy w lekarza to zawsze musiał być chłopiec i dziewczynka i już. Więc załóżmy, że każdy przyzwoity chłopiec myśli o płci przeciwnej. Jedni zaczynają wcześniej, drudzy poźniej i w tym sporcie nie jest wcale jak w rajdach samochodowych - że ten co zaczn...
Fotografia niepotrzebna.