Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2024

Mała czarna.

 Wbrew tytułowi nie będzie to wpis o wciąż powracającej do łask w modzie mini sukience w kolorze nocy. Ani o kawie, choć od niej już niedaleko do bohaterki dzisiejszego postu. Jest nią bowiem... herbata. Mała czarna, mała zielona, mała żółta, czerwona, biała... albo wcale nie taka mała. Zgodnie z legendami bardzo dawno temu chiński cesarz Shennong - co po naszemu znaczy Boski Rolnik - usiadł pod drzewem, popijając gorącą wodę. Wtem zerwał się wiatr i kilka podłużnych, zielonych listków z pobliskiego krzewu wpadło do filiżanki. Cesarz podziwiał jak płyn zmienia swoją barwę i nabiera aromatycznego zapachu, a potem zachwycił się jego smakiem. Potem władca podzielił się sekretem napoju ze swoimi poddanymi i tak oto herbata trafiła pod strzechy. A w pradawnej chińskiej księdze ziół zapisano, iż jest panaceum na co najmniej 72 trucizny. Tyle jeśli chodzi o legendy, historycy do dziś nie wiedzą czy herbata, a raczej zwyczaj jej picia wywodzi się naprawdę z Chin, w których pierwsze wzmia...

Miejski ekshibicjonizm.

 Całkiem niedawno przeczytałem artykuł pana Jakuba Szczęsnego - architekta oraz autora instalacji artystycznych. O miejskim ekshibicjonizmie. Nie, nie chodzi o sytuację, kiedy w parku w mieście z krzaków wyskakuje okutany jedynie w płaszcz mężczyzna, by rozchylić jego poły przed zaskoczoną kobietą. Tym zajmują się raczej psychiatrzy, policjanci i prokuratura, nie architekci czy artyści. Pan Jakub porusza kwestie najnowszego trendu pojawiającego się na całym świecie czyli zanikania firanek oraz zasłon, podczas jednoczesnego powiększania się okien - co prowadzi do oczywistej i ekshibicjonistycznej prezentacji światu wnętrz naszych domostw. I jest niejako odwróceniem trendów poprzedniej epoki, kiedy w myśl angielskiej maksymy " My house is my castle", chroniliśmy wnętrza naszych domostw przed wścibskimi spojrzeniami sąsiadów czy przechodniów. W swoim wpisie pan Jakub powołuje się na artykuł dziennikarza Michaela Watersa, który w dwumiesięczniku "The Atlantic" wraz z hi...

Portret bez majtek.

Fotografowie zajmujący się na co dzień portretem mają różne podejście do tej działki fotografii. Jedni kreatywne, drudzy klasyczne, niektórzy wykonują zwariowane portrety, inni stawiają na mroczne oświetlenie lub obróbkę z pogranicza baśni czy horroru. Ja osobiście zawsze twierdziłem, że dobry portret to portret bez majtek. To znaczy bez majtek osoby portretowanej, bo z fotografami bywa różnie, lepiej żeby modelka lub model nie musieli podczas pozowania powstrzymywać śmiechu kiedy fotograf ściągnie gacie. Oczywiście z góry wyjaśniam; owe bez majtek jest umowne i nieco żartobliwe, ale jeśli już to czemu nie, efekt końcowy bywa imponujący. Jak się całkiem niedawno okazało, zupełnie nieświadomie wyprzedzałem przez lata trendy ekologiczne i dziś właściwie powinienem zostać uhonorowany złotym medalem Obrońcy Błękitnej Planety. Czemuż to tak? Już wyjaśniam. Od co najmniej dekady świat... no dobra, zaraz tam świat, powiedzmy Europa, walczy z plastikiem. Foliowe opakowania jednorazowe, nieszcz...

Wino i śpiew.

Nauka o otaczającym nas świecie to wciąż dynamicznie zmieniająca się dziedzina. Ustalony porządek rzeczy, oparty na wnikliwych obserwacjach, latach badań i doświadczeń wywracany jest co jakiś czas do góry nogami przez kolejne pokolenia jeszcze wnikliwszych badaczy, dostających do rąk coraz to nowsze narzędzia. Dziesiątki lat temu Karol Darwin i jemu współcześni naukowcy zajmujący się między innymi obserwowaniem ptaków uznali, iż śpiewy i trele to coś co potrafią tylko samce ptaków, gdyż muszą jakoś bajerować swoje wybranki, a jak wiadomo taki wróbel pani wróblowej porshe czy jachtem nie zaimponuje. Dziś już wiemy, że to totalna bzdura wyssana z brudnego palucha, która wyewoluowała w hermetycznym i mizoginistycznym wówczas świecie męskich naukowców. Śpiewają samce, śpiewają samice. A i owszem, samce głównie po to, żeby bajerować dzierlatki, ewentualnie "wykreślać" dźwiękiem swoje terytorium. Samiczki zaś, w większości pozbawione napuszenia i potrzeby imponowania ...

Cudultramaryna.

 Przez ostatnie kilkanaście, jeśli nawet nie kilkadziesiąt już lat, przeróżne portale traktujące o zdrowiu, dietetycy, propagatorzy zdrowego odżywiania itp. prześcigali się w reklamowaniu cudownych, super zdrowych i smacznych egzotycznych owoców. A to awokado, a to banany, a to mango czy wiele, wiele innych niegoszczących dotychczas na naszych stołach owoców i warzyw. Sałatki, dodatki, koktajle, przekąski, przegryzki, a nawet maseczki na twarz i inne części ciała według upodobania. A wszystko to o cudownych właściwościach - nic tylko jeść i żyć wiecznie. Pandemia oraz coraz bardziej widoczne zmiany klimatyczne wiele zagadnień wywróciły do góry nogami. Pomijając znane nam już problemy - jak chociażby wycinanie naturalnych lasów pod coraz to bardziej rozrastające się uprawy, czy krwawe lokalne wojny o wodę potrzebną w wielkich ilościach do uprawy awokado (o dochodowości uprawy awokado świadczy to, że kontrolę nad jego uprawą zaczęły przejmować kartele narkotykowe) - do świadomości wi...