"Tyle znacy co Ignacy" - czyli krótki poradnik o tym jak zostać dyktatorem kieszonkowym w średniej wielkości państewku, bez wzbudzania zbytnich emocji u sąsiadów. Najtrudniejszy oczywiście jest początek. Trzeba się bowiem jakoś dorwać do tej władzy. Prośbą, groźbą, siłą, podstępem, kłamstwem, oszustwem. Nieważne jak, nie liczą się środki, liczy się cel. Trzeba się wspiąć na ten szczyt i już. A dalej to jak na nartach w Alpach - powinno być z górki, gładko miło i przyjemnie. Następny ważny krok to fotel prezydenta. Absolutnie trzeba posadzić na nim jakąś bezwolną miernotę. Niezbyt inteligentną, bo inteligenci czasami myślą i mogą próbować stawiać się okoniem, śledziem czy inną płotką. Jak już mamy to stanowisko obsadzone odpowiednią osobą, to praktycznie drzwi do dowolnego demolowania konstytucji i łamania demokracji mamy szeroko otwarte. Można bez strachu i ryzyka porażki dyktować swoim przydupasom ustawy i uchwały niezgodne ze wszystkim, co do tej pory było wyznacznikiem pra...
Fotografia niepotrzebna.