Co jakiś czas zdarza się tak, że ktoś mi próbuje coś wmówić. Czasami przypadkiem, czasami świadomie. Świadkowie Jehowy odkąd poprosiłem ich, żeby pomogli przekopać ogródek już sobie odpuścili. Akwizytorzy maści wszelakiej do furtki mojej nie docierają (a może docierają, ale dzwonka brak). Listonosz nawet mi nie próbuje wmówić, że moje rachunki są moje, zwyczajnie je zostawia w zaprzyjaźnionym sklepie u pani Grażynki. Nawet mój lekarz przestał mi wmawiać, że źle się prowadzę. Bo umarł. Codziennie natomiast internety i tych internetów użytkownicy prześcigają się, żeby mi właśnie coś wmówić. Pominę oczywiście wszystkie te zaproszenia do randek, do oglądania półnagich dziewcząt z ich domowych kamer oraz pominę popularnego podobno ostatnio Błękitnego Wieloryba. Czyli pomijam wszystko co dla idiotów. Ale pomijając to wszystko co uznaję za szkodliwe i tak trafiam na "mega" ważne newsy. Jak ten umieszczany przez wielu moich znajomych. Okazuje się bowiem, że mamy przesrane. My, czyli ...
Fotografia niepotrzebna.